Chodziłem o kulach czyli chondromalacja na własne życzenie.

Wskazówka temperatury wychyliła się tego dnia do prawie dwudziestu pięciu stopni Celsjusza, a słaby wiaterek, przyjemnie owiewał lekko spocone plecy. Widoki również były jak z obrazka; podczas jazdy przewijały się na zmianę rozległe łąki i zasiane pola uprawne, a w ich tle widać było las. Teren nieco górzysty z nie najgorszą drogą (stary asfalt ale niezbyt często uczęszczany przez ciężkie samochody toteż jeszcze się trzymał na przyzwoitym poziomie).

Wszystko było super poza moim kolanem. Kilka dni wcześniej zmieniłem ustawienie bloków SPD w butach, a dzień po tym zrobiłem dłuższą wycieczkę (sześćdziesiąt osiem kilometrów). W dodatku przejażdżka zaczęła się od snejka po przejechaniu trzech kilometrów, lecz nie zrażony tą przygodą postanowiłem zrobić sobie wycieczkę. Tego dnia wybijał już dziewięćdziesiąty kilometr (licząc od początku tygodnia) choć była dopiero środa. Powrót do domu był ciężki z powodu braku wody i braku pieniędzy na zakup takowej w dodatku w kolanie coś delikatnie aczkolwiek wyczuwalnie, rytmicznie przeskakiwało w rytm pedałowania. Gdy wróciłem, od razu rzuciłem się do kuchni jak oparzony, po zaspokojeniu pragnienia, zmieniłem pozycję na z pionowej na poziomą i odpaliłem na komputerze kolejny odcinek House’a. Po pewnym czasie gdy mięśnie nóg ostygły, zacząłem czuć tępy ból w kolanie,  w zasadzie nie był ból lecz miałem otępiałe całe kolano, jakbym je potraktował chlorkiem etylu. W skrócie – gdy chodzę jest w miarę w porządku, ale problem sprawia siedzenie, jazda autem i rowerem. Rzepka jest otępiała, od czasu do czasu kłuje mnie kość od wewnętrznej części kolana i czasem coś w nim chrupie przy zginaniu.

Piątek.

Najgorszy był dzień wczorajszy, kiedy to wybrałem się do lekarza. Mam świetnego internistę, który od razu zalecił chodzenie w stabilizatorze plus łykanie Reparil’u dwa razy dziennie i wypisał skierowanie do Ortopedy z dopiskiem „Pilne!”. Siedząc w pracy obdzwaniałem wszystkie prywatne przychodnie ortopedyczne gdyż wiadomo że na fundusz (Nie Finansujemy Zdrowia) dostałbym się do specjalisty miesiąc po tym jak noga sama by mi odpadła. W słuchawce wszystkie panie odpowiadały iż prywatnie najwcześniej można się zarejestrować na dziesiąty czerwca (od razu zacząłem się zastanawiać się ilu lekarzy specjalistów nam brakuje w kraju). Zaraz po wyjściu z pracy pognałem więc po tych przychodniach i szpitalach by spróbować się wkręcić na dzisiejszą wizytę.

Oczywiście wszyscy odmówili, a poziom mojego zdenerwowania zbliżał się do linii po której przekroczeniu zupełnie tracę panowanie nad sobą. Ostatecznie zarejestrowałem się na USG na poniedziałek i do specjalisty na środę.

Poniedziałek.

Badanie USG, przebiegło szybko i bezboleśnie. Diagnoza – „Chrząstka szklista w obszarze dostępnym badaniu o zatartej strukturze nierównej powierzchni – chondromalacja IIst gł staw rzepkowo udowy kłykieć prezyśrodkowy uda (…)”. Zabrzmiało dosyć groźnie i równie zrozumiale co kodeks cywilny czytany przez Mołdawianina z poważną wadą wymowy… Lekarz powiedział mi po badaniu – Nie martw się wytarłeś trochę kolano, to nic poważnego, przyjdź w środę po leki.

Środa.

Ponowne spojrzenie na USG i wypisanie recepty. „To trzeba jeść raz dziennie obojętnie o jakiej porze i glukozaminę 3000mg dziennie i za tydzień przyjść – zobaczymy czy lek działa i czy woda się nie pojawiła przypadkiem”.

Środa tydzień później.

Dostałem cholernego uczulenia skórnego od leku (cały w drobnych czerwonych plamkach…) , ale kolano się wyraźnie poprawiło. Zdjąłem stabilizator i chodzę w 90% normalnie, na krótkich dystansach.

– Jak tam noga? – zapytał lekarz.

A dziękuję bardzo dobrze – odpowiedziałem.

– No to dokończyć proszę lek i glukozaminę dalej w takiej samej dawce stosować, a do tego zarezerwować do mnie wizytę na za miesiąc , no i kolana nie przemęczać. Żadnego roweru! – zaśmiał się pod nosem.

Po wizycie zarezerwowałem kolejny termin i wróciłem zadowolony do domu. Mam nadzieję, że za cztery tygodnie usłyszę wymarzone – „Miłej jazdy na rowerze życzę!”

Dwa tygodnie później.

Postanowiłem przejechać rekreacyjnie kilka kilometrów by sprawdzić w jakiej pozycji najwygodniej jeździ mi się na rowerze i przy okazji zobaczyć jak sprawuje się moja nowa koszulka rowerowa. Słupek na termometrze pokazywał bezlitosne trzydzieści stopni Celsjusza mimo iż było kilka minut po dziesiątej. Ubrany w sandały, ubranie rowerowe i czapkę wyruszyłem z pełnym bidonem w stronę garażu. Słuchawki w uszach, pozytywny nastrój, pozytywna muzyka i dużo słońca. Kilka chwil później już wierciłem tyłkiem na siodełku i nogami na pedałach by sprawdzić w jakiej pozycji oszczędzę kolano ( w kieszonce miałem klucze by na bieżąco ustawić siodełko itp). Po przejechaniu pół kilometra stwierdziłem iż w żadnej pozycji nie jest mi wygodnie i kolano zaczyna drętwieć.

Zawróciłem więc do domu i przez następne dwa dni czułem jeszcze drętwotę.

Dzień dzisiejszy.

Czekam na wizytę u lekarza, której termin wyznaczony jest na sam koniec miesiąca. O rowerze nie marzę, zrobienie krótkiego dystansu pieszo wywołuje ból w kolanie. Coraz bardziej się martwię iż na rower w te wakacje nie wsiądę w ogóle…

Epilog

Po napisaniu tego tekstu, na blogu nastąpiła 1,5 roczna absencja od pisania, spowodowana komplikacjami z kolanem, które było bohaterem niniejszego wpisu. Bywały dni gdy musiałem korzystać z pomocy kuli lub laski, jednak nie zgodziłem się na operację stawu i rekonwalescencję przeszedłem samodzielnie. Na dziś kolano potrafi poboleć jednak dzięki determinacji, właściwym suplementom diety i kilku miesiącach rehabilitacji udało mi się cofnąć chondromalację z II do I stopnia, a końcem września 2013 roku przejechałem jednego dnia 162 kilometry na rowerze. Jest to niezaprzeczalny dowód na to, że wróciłem do zdrowia co nie jest do końca prawdą ponieważ wyleczono u mnie skutek, lecz przyczyna pozostała nietknięta. Co było przyczyną kontuzji? Moja rzepka przy zginaniu kolana „ucieka” w lewą stronę za sprawą nierównomiernie wyćwiczonych mięśni uda. Sezon 2013 spędziłem na oklejaniu kolana plastrami (tzw. kinesiotaping), a w 2014 rok planowałem poświęcić na odbudowę i wyrównanie dysbalansu tkanki mięśniowej mięśnia czworogłowego uda. Jakoś tak się złożyło, że zamiast tego zacząłem jeszcze więcej jeździć. Trochę się jeszcze oklejałem plastrami. Ostatecznie w 2014 roku przejechałem ponad 200 kilometrów, a rok później 300 kilometrów w jeden dzień.

Źródło zdjęcia : http://www.flickr.com/photos/bekathwia/2965550932/

Lubisz tu zaglądać?
Wpisz swój e-mail, a uzyskasz dostęp do ekskluzywnych materiałów dodatkowych oraz zniżek do sklepów rowerowych.
PS Twój adres pozostanie prywatny.

Maciek Sobol

Człowiek napędzany niesłabnącą pasją do rowerów, pisania, fotografii oraz podróżowania. Uwielbia gadać i pomagać innym, co zresztą z powodzeniem uskutecznia na tym blogu.

  • AA

    Czyli ,że…… ? Fizjoterapia i taping ma zmienić jakby kąt uda do łydki? Lub jesli nie to wzmocnieniem mięśnia czworogłowego uda przesunąć główne miejsce styku/przenoszenia sił w stawie? Kurdę , współczuję bo młody jesteś (ja 53 i mam chyba 3stopień).

    • Taping zmienia trajektorię po jakiej porusza się rzepka. To zapobiega ponownemu ścieraniu się powierzchni stawu. W dłuższej perspektywie taki sam efekt należy osiągnąć za pomocą stosownych ćwiczeń mięśni nóg…

  • Pingback: Akcja chondromalacja na rower cz.1 - Suplementy()

  • Maro Krakovsky

    Cześć Maciek! Z tego co piszesz wnoszę,że Animal Flex cuda czyni. Połknąłeś tego 3 zacne puszki i co dalej? KIEDY należy powiedzieć STOP? Innymi słowy: poczułeś wyraźną zmianę in plus (po spożyciu np.52 porcji) czy lekarz kazał odstawić bo stan kolana był zadawalający? PYTAM bo skutkiem niezłych przeciążeń (Spec Big Hit 18 kg żywego alu jako bajk do AM….bez komentarza proszę:) oraz 4 m-cy jazdy w źle (chyba) ustawionych blokach SPD mam podobne objawy a…..kumatego lekarza internisty nie mam. Za to jestem zwolennikem samoleczenia (he,he…coś w stylu: Naprawa lokomotyw w domu) i lekarz oraz jego ingerencja to ostateczność. Rozumiesz, nasz personel medyczny to potęga….więc lepiej nie pchać im się w ręce bez uzasadnionej (typu; HELP!!!) potrzeby bo…zawsze coś spaskudzą. Ale ad rem. Testowałem 4Flex, Colafit i masę różnych Glukozamin. Heh….wzmocniły mi się wyraźnie włosy,paznokcie,ba,nawet cera! A kolanko nic. Ból jest słaby ale zawsze (prawie) obecny. Wewnętrzna część lewego kolana & trochę centralnie rzepka. Była też lekka opuchlizna całego kolana…zażegnana doraźnie Altacetem. Wywaliłem SPD i wróciłem do platform. Jest ciut lepiej. Ale problem pozostaje nadal nie rozwiązany. Stąd pytanie o Animal Flex. Pozdrower!

    • Zdecydowanie zalecam wizytę u specjalisty. Bez przeprowadzenia stosownych badań (zapewne zrobią Ci tylko USG żydki jedne) nie radzę stosować czegokolwiek. Ja opuchlizny nie miałem, a wskazuje ona na stan zapalny stawu czyli nic dobrego. Koniecznie zmykaj po skierowanie do specjalisty bo internista to może Ci co najwyżej zaszkodzić.

      Co do AnimalFlex’a to samo jedzenie tabletek nigdy nie pomaga. No może w przypadku antybiotyków, ale one w sumie strasznie szkodzą. Na sensowne wyleczenie mojej przypadłości złożyła się w bardzo dużej mierze rehabilitacja oraz czas. Suplementacja jedynie dostarczyła składników do odbudowy.

      PS Nie zjadłem 52 porcji, tylko aż 132 porcje po 8 tabletek. Totalny kosmos ;)
      P.S.2 Jeżeli miałbym do wyboru tabletki albo rehabilitacja to postawiłbym na rehabilitację!

      • Maro Krakovsky

        Hey!
        dzięki za odzew. Brrrr,pewnie bez wizyty się nie obejdzie. OK,nic na razie nie łykam. Poluję na sportowego ortopedę. Bez skutku. Samo życie!

        PS.
        wiem ile tabsów zaliczyłeś,Man! Jestem pod wrażeniem! Dostałeś i po flakach (jak mówią górale) i po kieszonce :) Napisałem tylko: …”po spożyciu np.52 porcji …” – w kontekście = poczułeś zmianę in plus. A tu widzę,że nasz kochany Animal to jedynie „osoba towarzysząca” bo priorytet to rehab!

        PS 2.
        mój problem to także ubezpieczenie w NFZ, które…..odjechało mi w parze z pracą. To też z cyklu „samo życie”,he,he. Ale najważniejsze to TYLKO młodym być i więcej nic! Pozdro. Trzymaj się ciepło!

        • Sportowy ortopeda jest oblegany przez ludzi tak jak Krupówki w sezonie, ale życzę szczęścia bo gdy się dostaniesz to najpewniej do dobrego lekarza!

          A.d. PS2 Dorosłe życie jest trudne, czasem zdaję sobie z tego sprawę gdy przypominam sobie jakie miałem wyobrażenia o świecie dorosłych w dzieciństwie. Dochodzę do wniosku, że to na prawdę był piękny okres!

          I najważniejsze bądź pogodny i trzymaj się zdrowo, a reszta jakoś się poukłada…

  • Luke Shusty

    „chondromalacja na własne życzenie”

    Czyli co było dokładnie przyczyną że tak na własne życzenie?

  • Paulina

    Cześć,
    Możesz powiedzieć jakie ćwicznia ixometryczne bądź nie wykonywales żeby poprawić wydolność mięśnia czworoglowego?
    Kocham jeździć na rowerze, a właśnie 2 tygodnie temu padła diagnoza chondromaracja rzepki 2 stopnia, świat mi się załamał, kolano strzela przy każdej możliwej czynności, boli od wewnętrznej strony. Ortopeda podał drogi kawas hialuronowy który jak narazie nie daje żadnych efektów, kończę też pierwsze pudełko Animal Flex, ćwiczę izometrycznie czteroglowy.
    Może coś mi doradzisz bo jak myślę o tym co powiedział mi lekarz czyli, że już nie będę mogła jeździć rowerem po górach, lasach, szeroko pojętym terenie, nie będę mogła ćwiczyć silowo jestem załamana.