Dlaczego nie jeździmy rowerem do pracy? O granicy komfortu

Jeżdżę samochodem bo mam daleko do pracy. Nie ma dobrego połączenia autobusowego. Nie chcę dojechać spocona. Nie będę nosić obcisłych spodenek. Mnie nie wypada jeździć rowerem. To tylko część powodów, dla których płacimy rocznie kilka tysięcy złotych za paliwo, naprawy przeglądy oraz inne opłaty związane z posiadaniem samochodu. Wszystko w myśl: będę szybciej, będzie mi wygodniej, inaczej nie mogę.

W dużej ilości przypadków okazuje się, że te ograniczenia istnieją tylko w głowie. Pojawiają się dzięki przyzwyczajeniu, lenistwu oraz presji społeczeństwa. Jeżdżę rowerem przez okrągły rok i nie mam się za superbohatera, masochistę czy lekkomyślnego ćwoka, który nie dba o zdrowie. W chwili pisania tego tekstu, przebieram się w garnitur. Jadę na rozmowę kwalifikacyjną. Rowerem oczywiście. Jednak nie zawsze tak było.

Też jeździłem samochodem i siedziałem przed komputerem po 12 godzin dziennie

Chwilę po ukończeniu 18 roku życia zdałem egzamin na prawo jazdy. Zafascynowany nowymi możliwościami, używałem samochodu prawie zawsze. Po pewnym czasie zrobiłem się tak wygodny, że nie chciało mi się iść po bułki do sklepu. Wyciągałem auto z garażu, pomimo, że rowerem dojechałbym w góra 4 minuty. Przyzwyczaiłem się do ciepła, braku wiatru, deszczu itd. Stałem się bardzo wygodny i częściej chorowałem. Kondycja także podupadła.

Skończyłem szkołę i rozpocząłem pracę w biurze (7:30 – 15:30). W międzyczasie, zaocznie rozpocząłem technikum wieczorowe, więc po pracy jechałem na drugi koniec miasta (7 km) i znów siedziałem przed komputerem. Do domu wracałem koło na 19:30. Było ciężko. Zostałem skazany na samochód i brak ruchu. To w tym okresie założyłem pierwsze okulary. Po pewnym czasie zacząłem wariować z powodu braku ruchu. Postanowiłem, dojeżdżać do pracy rowerem. Nie codziennie ale możliwe najczęściej. Poza tym zacząłem jeździć w niektóre weekendy. Ostatecznie od Listopada 2011 roku przesiadłem się z samochodu na rower. Wymagało to pewnych zmian w życiu i było warte!

Jak  dojeżdżać rowerem do pracy? Zacznij od małych kroków.

Przez pierwszy miesiąc dojeżdżaj np. dwa razy w tygodniu. Przed rozpoczęciem, przygotuj sobie nową „rowerową” trasę dojazdu. Wejdź w maps.google.pl, wpisz trasę. Następnie z dostępnych środków lokomocji wybierz rower. Google w niektóryc miastach pokaże także ścieżki rowerowe. Dla pewności zrób sobie rozeznanie w dzień wolny od pracy. Możliwe, że rowerowa trasa będzie kilka kilometrów krótsza od samochodowej. Przygotowując rowerową trasę omijaj skrzyżowania ze światłami. Szukaj rozwiązań stworzonych typowo pod rower (ścieżki, kontrapasy). Jazda samochodem izoluje Cię od innych ludzi oraz utrudnia dostęp do małych sklepów, które mijasz po drodze. Wszystko za sprawą parkowania. W zamian jeździsz na zakupy do dużego centrum handlowego. Dojazd i powrót zajmą po 25 minut, a zakupy jakieś 1,5 godziny. Gdy jedziesz rowerem zaczynasz zauważać okoliczne sklepiki, mini targ ze świeżymi warzywami czy komis z winylami. Przestaniesz się czuć uwięziony, przestaniesz stać w korku.

Co mówią nasi znajomi?

Na facebooku poprosiłem was o wypytanie waszych znajomych dlaczego nie jeżdżą rowerem do pracy. Bardzo wam dziękuję za pomoc! Napisałem też kiedyś wpis pt. 10 wymówek przez które nie jeździsz rowerem. W nim zawarłem chyba te najpopularniejsze powody, dla których wolimy zagrzebać się w pościeli niż wychodzić na rower. Idę o zakład, że minimum dwa z nich Ci się przydarzyły!

Dlaczego nie jeździmy rowerem do pracy Gdzie się kończy i zaczyna granica komfortu na rower blog kraków facebook

Wybrałem ostatnio samochód zamiast MPK

Byłem chory i musiałem przejechać około 7 kilometrów. Uznałem, że nie będę jechał rowerem na –12 stopni Celsjusza. Miałem paliwo w baku więc stwierdziłem, że nie będę płacił za bilet. Cenowo wyjdzie na to samo. Samochodem dojadę nawet 5 minut szybciej. Pojechałem. Szukanie wolnego, legalnego miejsca parkingowego zajęło mi 15 minut. Kolejne 8 minut straciłem na dojście do miejsca docelowego. Wspomniałem, że znalazłem tylko płatne miejsce? Wydałem 11,6 PLN na parkomat. Razem z paliwem wyszło około 16,58 PLN. Ile razy tak miałeś? Jadąc rowerem wydałbym 0 złotych. Zresztą zobacz ile kosztuje utrzymanie samochodu, a ile roweru.

A co z zimą? Co z zakupami?

Mam dobre wieści. Rowerem można dojeżdżać w zimie. W razie czego obczaj „Jak dojeżdżać rowerem w zimie? Poradnik dla zimowych rowerzystów miejskich”. Możesz też wozić spore zakupy w bardzo wygodny sposób. Po prostu zastosuj się do rad z postu „Jak przewieźć zakupy rowerem w mieście? Krótki i praktyczny poradnik„.

Rower nie jest idealny…

ale daje bardzo dużo korzyści. Nie trzeba nosić zakupów w rękach (można je wrzucić na bagażnik). Rower nigdy się nie spóźni. Nie trzeba na niego czekać 20 minut. Jest zawsze dostępny. Utrzymanie nawet drogiego roweru jest dużo tańsze niż samochodu. Rowerem wjedziesz w większą ilość ulic (kontrapasy) bądź do centrum miasta. Podajesz wiele powodów by nie jeździć rowerem do pracy. Powtarzasz je po innych zamiast je zweryfikować. A wystarczy tylko spróbować.

Summary
Article Name
Dlaczego nie jeździmy rowerem do pracy? Oto powody:
Description
Mam daleko do pracy. Nie mam dobrego połączenia autobusowego. Będę spocona. Mnie nie wypada jeździć rowerem. Nie tylko dlatego nie jeździmy rowerem do pracy
Author
Publisher Name
Narower.com
Publisher Logo
Lubisz tu zaglądać?
Wpisz swój e-mail, a uzyskasz dostęp do ekskluzywnych materiałów dodatkowych oraz zniżek do sklepów rowerowych.
PS Twój adres pozostanie prywatny.

Maciek Sobol

Człowiek napędzany niesłabnącą pasją do rowerów, pisania, fotografii oraz podróżowania. Uwielbia gadać i pomagać innym, co zresztą z powodzeniem uskutecznia na tym blogu.

  • Dr J

    Wszystko to prawda ale każdy indywidualnie musi sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego warto jeździć do pracy rowerem. Tak jak piszesz, najczęściej będzie to oszczędność czasu, niższy koszt czy brak problemów z parkowaniem.

    Ale nie zawsze tak jest. Np. moja sytuacja jest trochę nietypowa. Do pracy mogę dojechać samochodem w 20 minut. Zawsze bez korków i żadnych problemów z parkowaniem.
    Rowerem dojeżdżam w 50 minut, trasą dłuższą o 3km (ale bezpieczniejszą bo bez samochodów).

    Moją motywacją jest tylko to, że po 8 godz. siedzenia przy biurku w pracy chcę po prostu rozruszać trochę nogi. Poza tym oczywiście po prostu lubię jeździć rowerem. Nawet gdy na zewnątrz jest -15C.

  • Paulina Pacyfinka

    Do poprzedniej pracy miałam 40 km po drodze powiatowej (bez szans na ścieżki), wątpliwej jakości, do tego wcale nie płaskiej (w tym jedno wzniesienie o długości 2km i średnim nachyleniu 9%). Czas jazdy busem to było 50 minut. Rowerem w najlepszym razie 1godz 40 minut (próbowałam w weekend). Jednak nie czułam się bezpiecznie przy samochodach jadących na zyletke. Teraz mam pracę tak blisko, że nie opłaca się wyciągać roweru ;)

  • Witam. Czytając komentarze to chyba jestem jakimś szczęśliwcem – a to dlatego że mam nie całe 3 km do pracy i całą drogę po ddr :)
    Co prawda z kostki ale i tak jest Super :)

  • „Jazda samochodem izoluje Cię od innych ludzi oraz utrudnia dostęp do małych sklepów, które mijasz po drodze. Wszystko za sprawą parkowania. W zamian jeździsz na zakupy do dużego centrum handlowego. Dojazd i powrót zajmą po 25 minut, a zakupy jakieś 1,5 godziny. Gdy jedziesz rowerem zaczynasz zauważać okoliczne sklepiki, mini targ ze świeżymi warzywami czy komis z winylami. Przestaniesz się czuć uwięziony”
    Czy ja wiem… spróbowałam, i przerzucenie się na rower wcale nie sprawiło, że chętniej zaglądam do okolicznych sklepów. Wręcz przeciwnie, to właśnie jadąc rowerem najrzadziej zaglądam gdziekolwiek po drodze :) Trudno, jestem fanem okresowych dużych zakupów w supermarkecie :)

    • Odkąd pracuję w domu, też robię okresowe duże zakupy w supermarkecie, tyle że rowerem. Wcześniej robiłem je regularnie po drodze do i z pracy.

    • Maciej Rutecki

      Ja pół na pół. W weekend robię duże zakupy samochodem, które mogą poleżeć w lodówce. W tygodniu korzystam (rowerem) czasem z małych sklepików i delikatesów, gdzie żywność jest o niebo świeższa.

  • Od ponad pół roku jeżdżę codziennie rowerem do pracy i nie wyobrażam sobie powrotu na samochód, dlaczego? Bo pracuje w centrum miasta gdzie znalezienie miejsca parkingowego graniczy z cudem a rower trzymam w bezpiecznym miejscu na parkingu podziemnym :) 8h przy biurku robi swoje wiec nawet te parę km dziennie daje jakąś tam dawkę ruchu :P

  • Wydaje mi się, że żeby dojeżdżać do pracy rowerem trzeba po prostu lubić jazdę rowerem. Jeśli nie będzie tego, nawet jazda przez 3 km będzie katorgą, a auto będzie się jawiło jako mega komfort i wybawienie. A jak tak słucham różnych ludzi, to kolejną dużą przeszkodą wydaje mi się wygląd. Wielu z nas boi się, że jazda rowerem sprawi, że będą musieli mieć na sobie praktyczne, a więc mniej modne ubranie, rozwieje im się fryzura (teraz już nawet faceci modelują starannie swoje grzywy :P), spocą się pod pachą, itd. Choć oczywiście można się fajnie ubrać i w spokojnym tempie pedałować, ale mam wrażenie, że wciąż pokutuje w nas wizja rowerzysty w kolorowym trykocie i ze spoconą twarzą ;)

    • No właśnie o to chodzi. Próbuję tłumaczyć znajomym i nieznajomym, że zrobienie zakupów rowerem jest wygodniejsze niż niesienie ich w ręce. Już nie mówiąc o tym, że można się normalnie ubrać i jechać rowerem. Nie wiem jak przełamać tą mentalność.

      • Tyle, że to „wygodniejsze” to też kwestia indywidualna. Tak jak spór wanna kontra prysznic, każdy ma swoje upodobania i mówienie komuś, co jest dla niego wygodniejsze, zwyczajnie nie zadziała :) Próbowałam przekonać się do jazdy rowerem po zakupy ale nic z tego, raz że nie zawsze zmieszczę wszystko, co potrzebne w sakwie, dwa że jazda z mocno obciążonym rowerem też do najprzyjemniejszych nie należy. Do samochodu można wpakować cały zapas domowej chemii, słoików, makaronów, i na dłuższy czas mieć z zakupami spokój. A zaoszczędzony czas poświęcić na rowerowanie w dużo przyjemniejszych okolicznościach :)

        P.S. Ten komentarz byłby dłuższy, gdyby nie to, że w trakcie pisania wyskoczyło mi wredne okienko z jak się domyślam newsletterem, a po kliknięciu „nie dziękuję” wyrzuciło mnie na stronę główną, kasując cały w pocie czoła napisany komentarz. Musi tak robić?

        • Błąd techniczny. Postaram się to naprawić najszybciej jak to możliwe ;)

          • Mnie też identycznie wyrzuciło, ale gdy wszedłem na stronę komentowanego wpisu, komentarz na szczęście ciągle był na miejscu ;)

  • Koziolek666

    Zweryfikowałem i niestety połączenie słabej komunikacji publicznej z kiepskiej jakości drogą skutkuje tym, że wsiadam w samochód.

    • W takim razie życzę poprawy infrastruktury i komunikacji w Twoim mieście:)

  • zarazek.bikestats.pl

    Od ponad 4 lat dojeżdżam rowerem MTB do pracy w Warszawie. W 2015-tym miało to miejsce 133 razy, czyli wchodzi na to, że w co drugi dzień roboczy. :) Przejazd tam i z powrotem to 52 km. Ponad połowa trasy to ścieżki rowerowe, a trochę mniej jak połowa to jazda po mało ruchliwych ulicach.

    LUBIĘ TO.
    Zgodzę się z tym, że trzeba jednak choć trochę lubić jazdę na rowerze, aby wybrać go jako środek częstego dojazdu do pracy. Dla mnie rower jest pasją, mam więc o wiele łatwiej. W autobusach – choć nowoczesne – strasznie się męczę: tłok, zapachy, monotonia i powolność jazdy no i te wiecznie gdakające przez telefon osoby… Samochód? Koszty, bezsilność i rezygnacja w korkach, irytacja w czasie obcowania z „polską kulturą jazdy samochodem”. ;)
    PRACA /PRYSZNIC /SZATNIA /PARKING.
    Możliwość odświeżenia się w miejscu pracy to jednak ważna sprawa. Ja znowu mam dużo szczęścia – w firmie jest 6 kabin prysznicowych (po 3 na płeć). Nie ma klasycznej suszarni, ale obok pryszniców są szafy, gdzie można powiesić ubrania/ręcznik do suszenia (trzymam tam również na wieszaku ubranie na zmianę). Alternatywnie można skorzystać z szafek w firmowym fitnessie.
    Rowerem zjeżdżam do podziemnego garażu i zostawiam na nim różne drobiazgi (kominiarka, czapka, ochraniacze na buty, rękawiczki, kask, kamizelki odblaskowe, okulary). Mogą tam sobie wyschnąć i nie muszę tego targać na piętra biurowe. Prócz tego firma oferuje zamykany parking rowerowy przed budynkiem.
    CZAS JAZDY.
    Przeciętnie jadę rowerem 1h20min + 10 minut na szybki prysznic i przebranie. Dojazd komunikacją miejską (w tym dojście do/na przystanek) to 1h:45 min. Samochodem przeciętnie 1h.
    SPALINY / RUCH
    Guardian przeprowadzał badanie w Londynie i wyszło na to, że dojeżdżając samochodem do pracy wdychasz 4x tyle spalin, co na rowerze. :))
    http://www.theguardian.com/environment/video/2014/aug/12/london-air-pollution-public-transport-video

    Przyznaję, że około 20% trasy, to wąskie i ruchliwe ulice, których nie ma jak ominąć. Niby niewiele, ale wielu kierowców wyprzedza na gazetę.

    ZAKUPY/BAZARKI
    Nie korzystam. Za to od czasu do czasu powrót rowerem z pracy zamienia się w jakąś leśną wycieczkę okrężną drogą. :)

  • Sylwester

    Nie ma uniwersalnej odpowiedzi. Każdy musi sam pomyśleć nad „za i przeciw”.
    W moim przypadku dojazd na rowerze jest pozbawiony sensu. Do pracy muszę pokonać w jedną stronę 17 km autem, rowerem właściwie musiałbym jechać 23 km, ponieważ trasa jaką pokonuję samochodem jest kompletnie nieprzystosowana i nieodpowiednia do roweru. A że władze miasta uległy dziwnemu i błędnemu założeniu iż „wszyscy jeżdżą do centrum” każda DDR prowadzi z osiedla do centrum (układ gwiazdy) a nie ma systemu połączeń między osiedlami. Rowerem więc człowiek jest skazany na przeciskanie się do centrum (a świateł po drodze masa, na ścieżkach pełno osób, które jadą ledwie 12 km/h i z racji ruchu drugiej strony nie ma jak ich wyprzedzić, dodatkowo piesi wchodzący co chwila na DDR) a następnie podążanie z centrum do punktu docelowego. Alternatywą jest oczywiście jazda tą samą trasą co autem ale tylko teoretycznie bo główny dojazd do autostrady to nie jest miejsce gdzie rowerzysta czuje się dobrze.
    Dochodzi też kwestia warunków atmosferycznych. Dla mnie odpowiednie warunki do jazdy są między kwietniem a listopadem, gdy jest powyżej 14 stopni (jak jest zimniej momentalnie łapię zapalenie gardła) i nie pada.
    Mam to szczęście, że pracuję na pół etatu (dwa dni po 10 h) a resztę tygodnie mam wolne i gdy tylko mogę spędzam ten czas na rowerze (po 4-7 godzin dziennie). Na rowerze więc się najeżdżę i szczerze powiedziawszy nie chciałbym psuć sobie kontaktu w rowerem łącząc go w jakikolwiek sposób z pracą. Rower to moja odskocznia, nie chcę by mi się kojarzył z robotą ;) No i co tu ukrywać – autem jest po prostu szybciej.

  • Irena Wycech

    w tym roku zmieniłam pracę od początku kwietnia dojeżdżam do pracy rowerem około 17 km w jedną stronę – taka przejażdżka to dla mnie wytchnienie i odpoczynek :)

    • Nicola

      Hej. Chciałabym też dojeżdżać na uniwersytet rowerem. Jest to 16 km i według Google maps godzinka jazdy. Jak wygląda to u Ciebie? Czy jest problem z poceniem się? Może wyjść po prostu 10 minut wcześniej i jechać spokojniej? Pozdrawiam!