Jak zachęcić partnerkę do jazdy rowerem?

Na wstępnie chciałbym przyznać, że brzydzę się słowem partnerka. Niestety musiałem popełnić jakiś kompromis jeśli chodzi o jego długość. Gdyby nie te ograniczenia brzmiał by on tak: „Jak zachęcić żonę/ narzeczoną/ dziewczynę do jazdy rowerem?”. Teraz gdy już się wytłumaczyłem, mam spokojne sumienie i mogę Cię zaprosić do przeczytania właściwej części wpisu. Obiecuję, że kolejne linijki są ciekawsze od wstępu:)

Pasja

Gdy zerkniesz w swoje CV, które pisałeś podczas szukania pracy zapewne znajdziesz w nim akapit pt. „zainteresowania”. To ta część w której wpisujesz rzeczy, które lubisz robić i możesz się nimi pochwalić przyszłemu pracodawcy*. Dostajesz zadanie domowe. Sprawdź swoje CV z przed 2-3 lub więcej lat i wypisz zawarte w nim zainteresowania, a potem przyznaj się ile z nich jest już nieaktualnych.

Hobby / Pasja / coś tam to czynność na którą przeznaczasz wolny czas i nierzadko pieniądze. Gdzieś czytałem, że najdroższą pasją jest ogrodnictwo. Ale nie o pieniądzach będę dzisiaj rozprawiać. Jeżeli z własnej woli, poświęcasz resztki swojego wolnego czasu to musi Cię to uszczęśliwiać lub czujesz się przez to lepszym człowiekiem. Nie lepszym od innych. Lepszym od siebie. Spokojniejszy, bardziej zdecydowany, a może właśnie mniej narwany. Udział w ostatnim maratonie XC nauczył Cię pokory, albo wręcz przeciwnie uświadomił Ci, że nie walczyłeś ze wszystkich sił. Prawdziwa pasja to nie chwalenie się przed przyjaciółmi, na Endomondo, Facebooku czy Instagramie. Prawdziwa pasja to cenne chwile i nauka jaką z nich wyniesiesz. Prawdziwa pasja jest bezcenna. Na inne szkoda poświęcać czas…

* Chwalenie się kolekcją 20 dmuchanych lalek z podobizną Emmy Watson nie jest najszczęśliwszym pomysłem, ale to i tak lepsze niż wymyślanie fejkowego hobby.

„Smutek dzielony we dwoje jest połową smutku, a dzielona radość podwójnie cieszy.”

Wspólna pasja zbliża ludzi

Być może słyszałeś już tyrady psychologów z telewizji, że zdrowy związek powinien się opierać m.in. na wspólnej pasji. Nie wiem skąd wzięła się taka nagonka na tych wszystkich biednych ludzi, którym próbuje się za każdym razem wmawiać, że jeśli nie robią tego co mówią specjaliści to znaczy, że są degeneratami… Wspólna pasja to coś wspaniałego, najczęściej pojawia się ona wtedy gdy spotykają się dwie osoby o wspólnych zainteresowaniach i tworzą związek. Istnieje wtedy niebezpieczeństwo, że wspólna pasja jest głównym spoiwem. Oczywiście nie wolno mi generalizować. Przecież nie musi tak być. Nawet jeśli tak jest, to dalej możecie Tworzyć wspaniały związek. Przecież nikt wam nie zabrania budować wspólnych wspomnień i stabilnej podstawy, pomimo tego że zaczęło się od podobnych zainteresowań.

Jeśli jednak Twoja żona/ narzeczona/ dziewczyna nie podziela Twojego umiłowania do rowerowych szaleństw, czy możesz coś z tym zrobić? Nie, ale możesz spróbować. W tym miejscu zabieram Ci całą płonną nadzieję. Nie zagwarantuję, że po przeczytaniu tego wpisu: „Twoja partnerka zakocha się w rowerze w ciągu 14 dni. Spróbuj już teraz. 100% Gwarancji na powodzenie. Zwrot do 30 dni za darmo. Żadnych ukrytych kosztów”. Prawdziwe życie tak nie działa. Nie ma drogi na skróty, nie ma absolutnej pewności, że plan się powiedzie. W zamian podpowiem Ci, czego unikać, bo to na się na bank nie sprawdzi.

Tolerancja

To modne w dzisiejszych czasach słowo, za sprawą mediów kojarzone jest głównie z homoseksualizmem. Jednakże bycie wyrozumiałym powinniśmy być wobec wszystkich. Częściej potrafimy być bardziej tolerancyjni wobec obcych osób niż tych którzy są nam najbliżsi. Rozumiem, że masz wspaniałą pasję i za wszelką cenę chciałbyś uprawiać ją ze swoją drugą połówką. Najpierw postaraj się wczuć w skórę tej osoby. Nie uszczęśliwiaj jej na siłę, nie zmuszaj jej, nie zanudzaj. Ciągłe zachęcanie, lub opowiadanie o forach rowerowych, o nowych częściach czy wspaniałych miejscach w które można pojechać rowerem, będzie miało podobny skutek jak powtarzanie przez matkę słów: „Wyłącz ten komputer / odłóż tą książkę i marsz to nauki”. Pamiętasz ten i podobne teksty z młodości? Działały zupełnie odwrotnie niż miały w założeniu…

Dawaj dobry przykład

Zamiast nakłaniać, przekonywać czy prosić. Inspiruj! Jeśli Twoja kobieta zobaczy, że rower jest sprawcą Twojego dobrego samopoczucia, lepszej kondycji. Albo bardzo prozaicznie: pozwala Ci oszczędzić czas / pieniądze, uwalnia od konieczności korzystania z zatłoczonej komunikacji miejskiej, to zwiększy się szansa, że stopniowo przekona się do roweru. Dalej nie obiecuję Ci, że zakocha się w nim bezgranicznie i następne wakacje spędzicie podróżując z sakwami po słonecznej Chorwacji / weźmiecie udział w Bałtyk-Bieszczady Tour. Może jednak zacznie patrzeć na niego bardziej przychylnym okiem.

Środowisko

Posłuż się wyobraźnią i życzę Ci byś miał ją na prawdę dużą. Na tyle byś zauważył, że codzienne schodzenie z rowerem z 4 piętra (bez windy) i dojeżdżanie 10 kilometrów w środku zimy to nie jest najlepszy sposób na rozpoczęcie przygody z rowerem. W niektórych wypadkach korzystanie z roweru na prawdę nie jest najlepszym z możliwych rozwiązań. Ewentualnie potrafi być upierdliwe, na tyle by stać się z początku barierą nie do przeskoczenia. Ponadto ruchliwe, szerokie miejskie arterie, pełne samochodów jadących z nadmierną prędkością, brak drogi dla rowerów oraz sensownej alternatywnej trasy. Skutecznie zniechęcają do wsiadania na siodełko. Czasami najpierw trzeba zmienić otoczenie , by zmienić nawyki.

Małe kroki

Stopniowanie to według mnie zaraz obok tolerancji, najważniejszy krok. Od czasu do czasu w weekendy wyskoczcie gdzieś za miasto na rower. Nie mówię tu o 200 – 300 kilometrach w dwa dni. Raczej 30 – 40 kilometrów w sobotnie popołudnie. W miejsce ciche, spokojne i pełne zieleni. Na drogę rowerową wzdłuż Wisły i na lody. Niech wspólne chwile na rowerze kojarzą wam się z czymś przyjemnym, relaksującym. Jeśli Twoja lepsza połówka zastanawia się nad dojeżdżaniem do pracy, proponuję zacząć od wersji 2x w tygodniu rower, 3x inne środki lokomocji. Jeśli robi to z powodu oszczędności w budżecie domowym, warto aby spisywała kartce papieru lub w arkuszu kalkulacyjnym ile oszczędziła wybierając rower zamiast samochodu, tramwaju, kolei podmiejskiej. To dodatkowy środek motywacyjny pozwalający zamienić chwilową „zajawkę” w nawyk. Gdy zerkniecie na tabelkę po trzech miesiącach zdziwicie się ile kasy zaoszczędziliście.

Jeśli planujesz dojeżdżanie do pracy, polecam zapoznanie się z wpisem: Rower, praca i cztery pory roku

Daj sobie czas

Z podjęciem decyzji o zmianie jest jak z rzucaniem palenia. Nie każdy potrafi z dnia na dzień zmienić swoje przyzwyczajenia i wytrwać w nich do końca. Czasami potrzeba dużo czasu i kilku podejść, lub ważnego wydarzenia by pojąć sens i zrozumieć, że nowa droga będzie miała pozytywny wpływ na zdrowie, psychikę czy środowisko.

Aprobata

Jeśli Twoja kobieta nie ma zamiaru jeździć na rowerze, bądź wręcz nie lubi jeździć na rowerze. Uszanuj jej decyzję. Ty nie musisz lubić uprawiać pilatesu, zbierać znaczków lub czytać książek historycznych. Nie rób jej karczemnych awantur, nie rób docinek, nie wypominaj. Nie każ jej za to, że nie jest taka jaką ją sobie wyobrażałeś. Kochaj ją taką jaka jest i dbaj najlepiej jak tylko potrafisz, bo jest ważniejsza niż cokolwiek innego.

Źródło zdjęcia: Za zgodę na udostępnienie zdjęcia, które zdobi nagłówek dzisiejszego wpisu. Ślicznie dziękuję Gosi która prowadzi sklep z akcesoriami do rowerów na stronie Bikebelle.pl W środku znajdziecie wiele inspiracji jak odpicować swój rower miejski;)

P.S. Pamiętaj o zadaniu domowym! 

Lubisz tu zaglądać?
Wpisz swój e-mail, a uzyskasz dostęp do ekskluzywnych materiałów dodatkowych oraz zniżek do sklepów rowerowych.
PS Twój adres pozostanie prywatny.

Maciek Sobol

Człowiek napędzany niesłabnącą pasją do rowerów, pisania, fotografii oraz podróżowania. Uwielbia gadać i pomagać innym, co zresztą z powodzeniem uskutecznia na tym blogu.

  • moja trzeba necic jakims dobrym zarciem… chociaz po nim przewaznie mowi „oj teraz to bym sie przekimala” ;]

  • W 100% się zgadzam, nic na siłę, wszystko z wyczuciem i powoli.

    Moja dziewczyna się wspina, skałki, ścianki wspinaczkowe, dry tooling itd. A ja ni cholery nie mogę się przekonać do tej formy aktywnego spędzania czasu. Podziwiam, lubię popatrzeć, ale mnie to w ogóle nie kręci.

    Monika bardzo lubi jeździć na rowerze, ale raczej nie wybrałaby się na jakiś większy tour po Europie. Kto co lubi i zero nacisku. Tak jest lepiej.

  • TakaJedna

    Kurczę, a wiecie, jakie jest nudne życie z facetem, który na rowerze nie jeździ? (straaaszna nuda. Nie będę pytać o przepisy, jak zachęcić partnera do jazdy rowerem, bo ostatecznie po prostu zmieniłam partnera ;) Ostatnio będąc na festiwalu rowerowym, usłyszałam, że jedna para strasznie się sprzeczała na temat tempa jazdy. Ostatecznie kupili tandem trekkingowy ;)

  • Z doświadczenia wiem, że najwymyślniejsze sposoby na zachętę prędzej czy później zawodzą. Jedyne wyjście to znaleźć taką, już jeżdżącą.;)

  • Pingback: Jak poznać dziewczynę / chłopaka na rowerze? || Miejski blog rowerowy()

  • karolinsien

    A mnie nie trzeba zachęcać, bo uwielbiam rower w każdym wydaniu, natomiast mój „partner” nawet się Next Bikiem do rynku nie przejedzie :(

    • A jak wspólnie spędzacie wolny czas?

      • karolinsien

        cośtam się znajdzie, ale niestety na nic nie można dojechać rowerem ;)

        • Grunt, że macie swój sposób na spędzanie czasu razem. Są pary i małżeństwa, które w wolnym czasie z trudem razem wytrzymują, wiec niemożność jazdy z chłopakiem to nic złego;)

          Życzę Ci udanego tygodnia i pięknej pogody na weekend, bo dzisiejszy poniedziałek jest u mnie szary jak papier…

  • Paula Paulina

    Mnie bardzo ciężko było wyciągnąć na rower. Zawsze mi się nie chciało ruszyć z wygodnego fotela. Do czasu kiedy okazało się, że jestem wielką gadżeciarą i żeby się pokazać na pięknym rowerku, zrezygnuję z ukochanego lenistwa. Na targu staroci znalazłam piękny rower – starą holenderkę, ale za to z duszą, zerem korozji i większych śladów użytkowania. Zaopatrzyłam ją w kosz – o taki: , bo przecież gdzieś trzeba zabrać jedzonko na piknik. I od tego czasu mój partner jest przeszczęśliwy, z resztą i ja się przekonałam do rowerka. :)

    • Super, że się udało. Ja teraz przekonuję się do biegania choć nigdy nie byłem skłonny do tego typu aktywności. Jak widać czasem potrzeba jakiegoś „wyzwalacza” :)