Rower, auto czy komunikacja miejska? Najszybsza jest…

Nie wierzę w testy statystyczne. Statystycznie, idąc z dziewczyną na spacer macie po jednym jądrze. Statystycznie… Pora osobiście sprawdzić, który środek transportu jest w mieście najszybszy! A który najlepszy? To wszystko w dzisiejszym wpisie!

Wpis powstał z okazji Dnia bez samochodu, który jest ostatnim dniem Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu (16 – 22 września).

… komunikacja miejska

W 2011 roku zmieniłem samochód na rzecz roweru. Od tamtego czasu jeżdżę po mieście rowerem. Z komunikacji miejskiej w rodzinnym Tarnowie praktycznie nie korzystałem. Za to jeździłem po Krakowie i Rzeszowie. Byłem z niej zadowolony jednak nie liczyłem nigdy czasu jaki w niej spędzam. W moim odczuciu było wystarczająco szybko. Ciągle nam się powtarza, że auto jest najwolniejsze, a co jest szybsze? Rower, tramwaj, a może jednak samochód? Na te pytania odpowiadam w filmie, który znajduje się powyżej. Aha i komunikacja miejska wcale nie jest najszybsza. A może jednak? OGLĄDNIJ FILM! Poniżej przedstawiam koszta utrzymania roweru i samochodu oraz ceny biletów miesięcznych.

Kilka słów nim podważysz mój test

  • Testy zostały przeprowadzone we czwartek, piątek i poniedziałek) w godzinach 7:20 oraz 16:15. Materiał użyty w filmie nie był kręcony podczas faktycznych pomiarów (nie dotyczy samochodu).
  • Samochodem jechałem we czwartek, rowerem w piątek, a tramwajem w poniedziałek.
  • Wybrałem dwa budynki oddalone od siebie o 4,25 km w linii prostej. Jeden był miejscem zamieszkania, a drugi biurowcem
  • Wyznaczone przeze mnie miejsca to ulica Kielecka 12 (blok) oraz Wadowicka 6B (biurowiec).
  • Czasy podane w filmie uwzględniają: parkowanie samochodu, przypinanie roweru, dojście do miejsca zamieszkania.
  • Tramwaj, który wybrałem jechał bezpośrednio do miejsca docelowego. Nie msiałem się przesiadać.
  • Z okazji Dnia bez Samochodu, w Krakowie została zorganizowana podobna akcja Gazeta Wyborcza – Wyższość tramwaju i roweru nad samochodem udowodniona, choć moim zdaniem ich test jest naciągany jak guma w majtkach.

Ile kosztuje utrzymanie samochodu?

Rower, auto czy komunikacja miejska? Porównanie środków transportu

Sprawa nie jest taka prosta, bo w grę wchodzi wiele czynników, które są zmienne w czasie. Zależą od obowiązującego prawa, kursów walut, pojemności, itd. Zadbałem o to, aby nie wyolbrzymiać kosztów, bo coraz więcej z nas jeździ małymi samochodami o skromnej pojemności silnika. Dla tego testu modelowym samochodem jest Fiat Panda z silnikiem benzynowym 1100 cm3. Nie w końcowych kwotach nie uwzględniłem ceny zakupu samochodu oraz kosztów związanych z rejestracją. Koszta zostały policzone w oparciu o kalkulator ze strony internetowej.

Podstawowe założenia:

  • Wartość samochodu: 10 000 PLN
  • Roczna utrata wartości: 10%
  • Cena benzyny: 4,7 PLN
  • Średnie spalanie: 6,5 L/100 km
  • Liczba kilometrów w miesiącu: 400 – 800 km

Koszta roczne:

  • Obowiązkowe ubezpieczenie + NNW: 360 – 890 PLN
  • Przegląd: 99 PLN
  • Wymiana filtrów i oleju: 100 PLN
  • Wydatki na naprawy, myjnię i inne: 700 PLN
  • Wymiana opon na zimowe i letnie: 110 PLN

Koszta dodatkowe:

  • Rutynowy przegląd co 10 tys. km – 200 PLN
  • Koszt opon zimowych (wymieniane po 45 tys. km) – 800 PLN
  • Koszt opon letnich (wymienianie po 60 tys. km) – 800 PLN

Koszt ubezpieczenia waha się w zależności od ilości zniżek i stażu posiadacza auta. W najlepszym rozrachunku jest to 360 PLN, w najgorszym (samochód zarejestrowany na osobę poniżej 26 roku życia) 890 PLN. Filtry i olej to tanie i sprawdzone zamienniki.

W kategorii “wydatki na naprawy, myjnię i inne” zawarte są również opłaty za wymianę oleju i filtrów, koszt nowych żarówek, wycieraczek, płynów itd. To na prawdę nie jest aż tak duża kwota. Liczba kilometrów została oszacowana na podstawie dojazdów po 8 kilometrów w każdą stronę przez 23 dni robocze każdego miesiąca. Daje to 368 kilometrów jednak oboje dobrze wiemy, że na tym się nie skończy.

W przypadku przejeżdżania 400 km/msc., miesięczne utrzymanie samochodu wynosi od 330 – 374 PLN. W ujęciu rocznym daje to 3968 – 4498 PLN a, przejechanie 100 kilometrów kosztuje od 58 do 63 PLN. Dla osoby przejeżdżającej 800 km/msc., miesięczne utrzymanie samochodu wynosi od 464 – 508 PLN. Czyli 5568 – 6098 PLN rocznie. Przejechanie 100 kilometrów to od 82 do 93 PLN.

Jak widzisz roczne utrzymanie samochodu, którym przejedziesz około 4800 kilometrów kosztuje między 40%, a 45% jego całkowitej wartości. Jeśli zrobisz do 10 tysięcy kilometrów to roczne utrzymanie może Cię kosztować nawet 61% wartości pojazdu. Dzisiaj, taki dystans roczny to nic wielkiego. Minimalna pensja w 2016 roku to 1355 PLN netto. Jeśli tyle zarabiasz, to roczne utrzymanie Pandy z silnikiem 1.1 lita będzie Cię kosztowało aż do cztery i pół wypłaty. W dodatku, wcześniej trzeba było wyłożyć kilkanaście tysięcy na samochód (dycha za auto plus koszta rejestracji itd.). Nie na darmo się mówi, że kupić to żaden problem, ale utrzymać to już co innego…

Przeczytaj także Dlaczego warto jeździć na rowerze?

Ile kosztuje utrzymanie roweru?

15 ciekawostek o rowerach

Umówmy się, że w kraju w którym kradnie się rocznie ponad 30 tysięcy rowerów, nie będziesz dojeżdżał wypasionym rumakiem. Pomijając złodziejstwo, to tyranie drogiego roweru w śniegu, soli, piasku, lodzie, marznącej mżawce i deszczu również nie jest najlepszym pomysłem. W związku z tym uważam, że zakup używanego roweru jest rozsądnym wyjściem.

Podstawowe założenia:

  • Koszt używanego roweru miejskiego: 400 – 800 PLN.
  • Rower posiada kilka biegów wbudowanych w piastę
  • Rower nie posiada amortyzatora
  • Rower posiada podstawowe wyposażenie (oświetlenie, dzwonek, odblaski, błotniki, bagażnik)
  • Ilość przejechanych rocznie kilometrów: 6000 km

Koszta dodatkowe:

  • Jednorazowy koszt zapięcia: 80 PLN
  • Budżet przewidziany na naprawy i części zapasowe: 300 PLN
  • Koszt opon (wymieniane po 6 tys. km) – 240 PLN
  • Koszt dętek (wymieniane co 2 lata) – 40 PLN
  • Napełnienie dętek uszczelniaczem (co 2 lata) – 40 PLN

Codzienny dojazd 8 kilometrów do pracy w ciągu roku da 4416 kilometrów. Do tego dorzucę blisko 1600 km na zakupy, spotkania ze znajomymi, rekreację itd. Po przejechaniu sześciu tysięcy kilometrów trzeba wymienić opony na nowe. Ja uwzględniłem koszt dobrych opon miejsko-wyprawowych Schwalbe Marathon, które mają obliczony przebieg na 6 – 12 tys km. Dętki napełnione uszczelniaczem należy wymienić raz na dwa lata. W pierwszym roku użytkowania doliczyłem koszt zapięcia typu u-lock do zabezpieczania roweru podczas postoju pod miejscem pracy.

Pierwszy rok używania roweru (wraz z jego zakupem) wyniesie od 1060 do 1460 PLN. W przypadku nowego, wypasionego roweru kwota ta może sięgnąć nawet do 4460 PLN. Taki rower będziesz miał na ładnych kilka lat. Drugi rok używania roweru będzie kosztować jedynie 580 PLN. Zważ proszę, że koszta napraw i części zapasowych mogą być zawyżone (wszystko zależy od roweru). Roczne utrzymanie roweru wraz z jego zakupem może lekko przekroczyć jedną minimalną pensję. Roczne koszta użytkowania roweru wyniosą nie więcej niż 43% minimalnej pensji. Miesięczny koszt utrzymania roweru w pierwszym roku wynosi 122 PLN, a w kolejnych zaledwie 48 PLN.

Oczywiście, korzystając z roweru zapewne zdarzy Ci się używać komunikacji miejskiej. Nie jestem do końca pewien jak te koszta przedstawić. Wszystko zależy od Ciebie :)

Przeczytaj także: Rower, praca i cztery pory roku – jak jeździć rowerem przez cały rok?

Ile kosztuje komunikacja miejska?

Tramwaj Pesa Krakowiak 2014N - Kraków (2015)
Tramwaj Pesa Krakowiak 2014N – Kraków (2015)

Tutaj koszta są najprostsze do ustalenia. Bilet miesięczny na wszystkie linie w Krakowie kosztuje 94 PLN. Bilet aglomeracyjny to wydatek 144 PLN. Roczne bilety kosztują 1004 PLN oraz 1538 PLN. Bilety ulgowe to odpowiednio 47, 77, 502 i 769 PLN. W najkorzystniejszej opcji, jeden przejazd wyniesie 1,38 PLN (dwa przejazdy w ciągu dnia). Warszawskie bilety kosztują 112 PLN (miesiąc), 282 PLN (90- dni). W większych miastach, komunikacją miejską dojedziesz wszędzie, a dodatkowo możesz za darmo wypożyczyć rower miejski (pierwsze 20 minut). Jest to dobra alternatywa dla samochodu.

Przeczytaj także: 15 ciekawostek o tramwajach #ETZT2015

Podsumowanie

Samochód niewątpliwie daje największą niezależność, jednak rok użytkowania małego i “niedrogiego” kosztuje minimum 4000 PLN rocznie. Za taką kwotę nabędziesz używany rower, roczny bilet na komunikację miejską w dużym mieście i zostanie Ci na tygodniowy urlop. Zaskoczony? Nic w tym dziwnego, bo na co dzień odczuwasz jedynie cenę benzyny. Mało kto sumuje sobie wszystkie wydatki na auto. To jaki środek transportu od dzisiaj wybierasz?

Wpis powstał w ramach współpracy z Komisją Europejską.

Lubisz tu zaglądać?
Wpisz swój e-mail, a uzyskasz dostęp do ekskluzywnych materiałów dodatkowych oraz zniżek do sklepów rowerowych.
PS Twój adres pozostanie prywatny.

Maciek Sobol

Człowiek napędzany niesłabnącą pasją do rowerów, pisania, fotografii oraz podróżowania. Uwielbia gadać i pomagać innym, co zresztą z powodzeniem uskutecznia na tym blogu.

  • Ja słabo dbam o mój rower i za bardzo w niego nie inwestuję, więc dla mnie to ten środek transportu jest najbardziej ekonomiczny. Poza tym latem dzięki temu że m.in. dużo jeżdżę na rowerze, nie kupuję karnetu na zajęcia fitness na które chodzę podczas zimniejszej części roku… I przez te kilka miesięcy oszczędzam dzięki temu ok. 1000 zł. Czysty zysk :D

    • Fajne podejście do roweru z tym fitnessem Agnieszko! Ja swój miejski rower kupiłem za stówkę, włożyłem w niego kolejne dwie i mam spokój na długi czas. W inne rowery (tak mam więcej niż jeden) pakuję nieco więcej kasy:)

      • Ja mam podobne fitnessowe podejście do pracy fizycznej – człowiek się nachodzi, naskacze, napodnosi ciężarów, kalorie uciekną, a jeszcze mu za to zapłacą :D

  • Samochód daje największą niezależność – to argument wielu ludzi. Wspominam go często, jadąc z pracy do domu i mijając stojące w korkach samochody ;)
    Dla mnie niezależność to możliwość wjechania w każdą ścieżkę, ścieżynkę, zaparkowania roweru w niemal każdym miejscu. Ale rozumiem, że w tym ogólnym pojęciu samochodowej niezależności zawiera się możliwość bezwysiłkowego jeżdżenia na duże odległości bez wkładania w to fizycznego wysiłku, o której godzinie się chce i którędy się chce ;)

    Jak dla mnie rower rządzi!

    • Tak właśnie o to mi chodziło. Nie muszę czekać na komunikację miejską, a jednocześnie mam dach nad głową. Jednak wstępowanie do sklepu gdzieś po drodze, tak na spontanie jest możliwe tylko rowerem lub pieszo. Właśnie dlatego od kilku lat dojeżdżam w mieście rowerem.

  • Trochę odejdę od tematu, ale mam pytanie: kiedy będzie następny odcinek podcastu?

    • Nagrywam go w najbliższy czwartek. Potrzebuje jeszcze czas na obróbkę i przygotowanie tekstu. Myślę, że opublikuję go gdzieś miedzy sobotą, a poniedziałkiem.

  • Nie mam problemów z wyborem środka lokomocji – najcześciej wybieram rower i będe nim jezdzil tak długo, jak będzie to możliwie (zimą także). Mnie boli, jak mam jechać 10km do pracy autem przy umiarkowanych warunkach pogodowych.

    Ale są takie akcje, gdzie nie ruszę bez auta, ktory stoi pod blokiem badz w garażu – np. jadę z dziewczyna nad morze, pakujemy rowery 2 i bagaże do tyłu – zamiast męczenia sie pociągami, które odstają od dzisiejszych potrzeb podróżniczych. W końcu po to zainwestowałem w LPG, zeby 2x taniej jeżdżić ;) zamiast za 300zł to za 120zł dojade do Szklarskiej :)

    • Myślałem kiedyś nad LPG ale gdy wyliczyłem po jakim dystansie zwróci mi się koszt porządnej instalacji + tracę bagażnik lub koło zapasowe w aucie, które i tak nie posiada bagażnika to wyszło, że lepiej sobie dać spokój. W podróże zawsze wybieram autobusy lub pociągi (może kiedyś także samolot). Jak są problemy to później ma fajnie historie do opowiadania znajomym:D

      • A widzisz, wszystko zależy od auta, jaki masz / chcesz kupić. Inwestycja zwróciła mi się po 7-8 miesiącach od chwili montażu. ;-)

        Moze i jestem wygodny, lubie dojechac do punktu A autem. Ale tez zalezy od charakteru wypadu, bo jesli glownym celem jest jazda z B do C bez mozliwosci powrotu (jak np. Jura Krakowsko-Częstochowska) to rzeczywiśćie pociąg jest .. o wiele lepszą opcją.

        • Paulus

          Do wszystkiego trzeba podchodzić z rozsądkiem. W tym roku pojechałem autem do środkowej Francji, następnie rowerami 900km doliną Loary, powrót po auto pociągiem i do domu znowu autem. Można połączyć różne rodzaje komunikacji ;-)

  • Dola

    Poruszą się tylko rowerem :) nie mam prawka nawet na samochód, poza tym mieszkam na wsi, tu wszystko mam, a miast jakoś nie kocham :) za to tu mam piękne leśne trasy :)

  • A gdyby chodzić tylko na pieszo to dopiero byłaby oszczędność ;] .

    Dlaczego zakładasz tylko Pandę ? A nie coś z większym bagażnikiem…. wtedy gdy trzeba coś wielokrotnie przewieść (większego od sakw) zalety niwelują „koszty”. Łatwo tak pisać gdy w mieście wszędzie jest blisko.
    A nie zapomniałem wtedy podczepisz przyczepkę mimo wiatru, deszczu i śniegu będziesz przez całe miasto ciągnął zakupy i potrzebne materiały ;)

  • Kuba Józiewicz

    Schwalbe Marathon (te zwykłe drutowe) kosztują ok.80zł więc czemu wpisałeś tam 240?
    W rowerze miejskim nie są potrzebne zwijki

    • Drutowana, 28 cali wersja plus – 115 PLN -> Zobacz ofertę: SCHWALBE OPONA MARATHON PLUS 28×1,25 SG REFLEX CR
      http://allegro.pl/showItem2.php?item=4977623632

      Wziąłem zapas kiła złotych, że w sklepie moze być troszkę drożej.

      • Kuba Józiewicz

        Myślałem o zwykłych marathon a nie o wersji plus. Stąd ta różnica.

  • Tak dla formalności, takie testy nie powinno się robić w piątki i poniedziałki, bo te dni nie dają poprawnych wyników. Pomiary ruchu lub napełnienia komunikacji robi się w wt-cz bo te dni dają najbardziej realne wyniki.

    • Miałem ograniczony czas od momentu gdy wpadłem na ten pomysł, do 22.09 (Dnia bez samochodu), gdy chciałem zaprezentować dane. Będę to miał na uwadze przy kolejnym tego typu teście.

  • Tadeusz Jędrzejczyk

    Pozwoliłem się odnieść do zróżnicowania kosztów posiadania i użytkowania. To trochę bliżej oddaje dylematy jadących do pracy: http://eagarthoir.blogspot.com/2015/09/ekonomiczna-strona-dwoch-koek.html

  • Ciekawy artykuł. Niby najrozsądniej, najlepiej ze względów ekonomicznych poruszać się komunikacją miejską ale póki jej jakość nie wzrośnie jeszcze znacznie w wielu miastach to próżno patrzeć na to, że wielu z nas wybierze ten środek lokomocji. Jeśli chodzi o rower to tu dużym problemem jest sezonowość i infrastruktura, której ciągle zbyt mało.

    • Infastruktura owszem, ale sezonowość roweru leży w nastawieniu. Też uważałem, że na rowerze nie jeździ się zimą. Kilka lat później spróbowałem i od 2011 roku jeżdżę nim także zimą. Wiadomo, wszystko zależy od dystansu, predyspozycji itd. Polecam spróbować choć przez tydzień by nabrać własnego zdania:)

      • Malachiasz

        Od siebie dodam, że sezonowość zależy nie tylko od nastawienia ale od ubioru i wiedzy na temat tego jak się ubrać na jaką pogodę. Dla mnie największym problemem zawsze był deszcz (chłód wytrzymam) – jak potem siedzieć przemoczonym w pracy? Odkąd kupiłem pelerynę, którą wożę zawsze w plecaku i nauczyłem się pod nią jeździć, deszcze przestały wykluczać dojazdu do pracy rowerem. Potem odkryłem, że czapeczka z daszkiem (przeciw słońcu), świetnie działa też na deszcz, bo chroni okulary przed zachlapaniem. Na koniec jako smaczek, buty chronię jednorazowymi ochraniaczami jakich używa się w szpitalu. Dzięki temu nawet w największą ulewę dojeżdżam do pracy bardziej suchy niż wszyscy znajomi podróżujący komunikacją miejska.

        Jeżeli chodzi o zimę to do -5 w zasadzie nie widzę potrzeby ubierać się inaczej niż gdybym miał jechać komunikacją, ale na kolana zakładam ocieplacze (wyglądają jak ochraniacze dla motocyklistów tylko nie są sztywne). Jak temperatura spada do -10 to polecam dodatkowo cienkie, ortalionowe spodnie przeciwdeszczowe/przeciwwiatrowe, które założone na zwykłe spodnie dają świetną ochronę przed przeszywającym powietrzem. Poniżej -20 jeszcze mi się nie zdarzyło jechać, ale to tylko dlatego, że od kilku lat nie ma takich temperatur.