Rower, praca i cztery pory roku – jak jeździć rowerem przez cały rok?

Każdy w życiu pragnie zmian. Blisko trzy lata temu postanowiłem coś zmienić w swoim życiu. Całymi dniami siedziałem w pracy, potem siedziałem w domu i jedyny czas aby się poruszać przypadał na weekend. Stąd wziął się pomysł żebym codziennie dojeżdżał do pracy rowerem. Żeby go zrealizować musiałem zmienić swoje podejście jak również cykl dnia,  zrezygnować z kliku rzeczy lub wymienić je na inne. Do pracy dojeżdżam codziennie, niezależnie od pogody, dlatego uważam, że mam już jakąś wiedzę w tym temacie, którą mogę się z wami podzielić. Zaczynajmy!

„Kto chodzi i korzysta z rowerów, straci – powiedzmy – dwa lata więcej na dojazdy, ale będzie żyć średnio siedem lat dłużej od osoby, która porusza się tylko samochodem. Pięć lat więcej życia – warto to przemyśleć.”

Prof. Jan Gehl

Łatwo powiedzieć, ciężej zrobić.

Bo niby jak będę robił zakupy w mojej ulubionej galerii, kupował kawę na ulubionej stacji benzynowej itd. ? Mam przyjeżdżać zmoknięty? Przewiany? Zmarznięty? Jeżdżenie rowerem, wiąże się z nieco innym stylem życia. Skupia się ono na dzielnicy w której mieszkamy, miejscach przez które przejeżdżamy oraz  bliskiej okolicy punktu docelowego podróży. Pierwsze dni to czas gdy wszystko zaczyna się lekko euforią i niepokojem. Odkrywamy nowe sklepiki, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia bo ich nie zauważaliśmy, bo nie było w okolicy wolnego miejsca parkingowego, bo nie było czasu, bo coś tam jeszcze. Dzięki zakupom w lokalnych sklepach oszczędzasz czas na ciągłe jeżdżenie bo centrach handlowych, do których najpierw trzeba dojechać, a następnie stracić dużo czasu by je obejść. Jeśli muszę zrobić zakupy  właśnie tam, robię to raz na dwa tygodnie bądź raz w miesiącu. Resztę rzeczy kupuję w okolicznych sklepach, przy okazji pozwalając im przetrwać bolesne starcie z wielkimi hipermarketami. Brak Ci motywacji by coś zmienić? Sprawdź dlaczego warto jeździć na rowerze.

Od czego zacząć?

Zacznij od tego by w wolny dzień przejechać rowerem drogę jaką poruszasz się każdego dnia do pracy/szkoły. Sprawdź czy są tam ścieżki rowerowe, bądź miejsca gdzie jazda rowerem jest zakazana. Ustal nową trasę przy pomocy map online, aby dojeżdżać szybciej i skuteczniej. Omijaj skrzyżowania ze światłami i szukaj rozwiązań stworzonych typowo pod rower. Możesz teraz wybrać zakorkowane ulice, ponieważ od dziś korki Cię nie interesują. Jednak przede wszystkim ustal ile czasu zajmie Ci dojazd na miejsce na dwóch kołach. Boisz się ruszyć z grubej rury lub masz pewne obowiązki? Zacznij od dojeżdżania dwa lub trzy razy w tygodniu. Dobrze jest również sprawdzić czy po drodze jest bankomat z którego za darmo wyjmiesz gotówkę, zieleniak ze świeżymi warzywami, sklep mięsny, mały sklepik, który codziennie dostaje świeże i smaczne pieczywo. Nie zrobiłeś tego? Nie martw się! Prędzej czy później i tak do tego dojdziesz…

Co się przyda?

  • Rower – sprawny, najlepiej posiadający odblaski i dzwonek (straszący pieszych chodzących po ścieżce), wskazane jedno przełożenie oraz koszyk na zakupy.
  • Oświetlenie -mocna lampka przednia, najlepiej również mocna lampka tylna.
  • Błotniki i chlapacze – zdecydowanie tak! Można zdemontować na okres letni.
  • Ciepła czapka, rękawiczki i szalik – na mroźne dni warto mieć taki zestaw. Najcieplejsze rękawice to tzw. „łapawice”
  • Klips  – nie posiadasz osłony na łańcuch bo za dużo waży? Twoje wszystkie spodnie mają czarną i poszarpaną prawą nogawkę?  Pomyśl o klipsie do spodni. Nie chcesz kupować drogiego dizajnerskiego Brooksa, kup tańszy odpowiednik. Kawałek szerokiej gumy lub rzepa też nieźle zastąpi drogi klips.

Wiosna/ Jesień

Jazda na rowerze z parasolem prowadzi do impotencji.

Te dwie pory roku jako najbardziej nieprzewidywalne wrzucam do jednego gara. Oto co może Cię spotkać: spore wahania temperatury, opady deszczu, wielkie kałuże na ulicach, błoto pośniegowe, porywisty wiatr, niskie temperatury, mgła, mżawka itd. Jaka jest najgorsza pogoda jaka może nas spotkać w tym okresie? Jeden lub dwa stopnie powyżej zera, mżawka i mocny wiatr. Jazda w takich warunkach jest równie przyjemna co wizyta u proktologa, który ma palce jak serdelki. Dojedziesz mokry, przemarznięty i wkurwiony. Potem strzelisz rower w kąt i nie wiadomo czy do niego kiedykolwiek wrócisz. Jak więc sobie z nią radzić?

Gdy widzisz, że leje lub wróżka pogodynka, bolące kości czy Twoja wyszukiwarka informują Cię o 90% szansie deszczu – odpuść. Nie ma co się spinać by dojechać przemoczonym. Weź parasol, idź piechotą, wsiądź do autobusu, samochodu. W deszczowy dzień możesz też wybrać rower, ale nikt Ci za to nie zapłaci, nikt nie będzie Ci współczuł, nie dostaniesz urlopu, darmowego drinka ani oklasków. Jednym to nie przeszkadza, inni sobie tego nie wyobrażają. Wybór należy do Ciebie. W tym miejscu pragnę zdementować tezy „co poniektórych rowerzystów” jakoby trzeba zaopatrzyć się w bieliznę termoaktywną i goretexową kurtkę, spodnie, owiewy, rękawiczki, czapki, skarpetki, majtki i chujwieco. Takie gadżety zostaw kolarzom, którzy codziennie robią kilkudziesięciokilometrowe lub dłuższe treningi. Choć prawda jest taka, że oni też nie korzystają z takich bajerów.

Lato

Pedałuj i łap słońce na klatę.

Jeśli chodzi o ubiór to tutaj panuje wolna amerykanka z jednym wyjątkiem. Ten kto dojeżdża w stroju kolarskim, nie powinien zostać wpuszczony do budynku. Nie stylizuj się na zawodowca jeśli robisz dystans 5 kilometrów z kadencją 30 obr/min. Ubierz się wygodnie i przewiewnie bądź tak jak nakazuje dress code w Twojej pracy. O ile przyjemniej jest na twarzy czuć wiatr, zamiast  pocić się w samochodzie. Tak, mówię o tej chwili, który trwa pomiędzy wejściem do nagrzanego po 8 godzina stania w słońcu auta oraz momentem gdy klimatyzacja wreszcie zaczyna chłodzić. Jeśli jeździsz komunikacją miejską to wiesz jak piękne potrafi pachnieć w autobusie czy tramwaju. Dla niewtajemniczonych są to zapachy kawy o poranku, pszczelego wosku, świeżo skoszonej trawy i zjonizowanego powietrza po burzy.

Zima

Popatrz mamo, ta pani wygląda jak Buka!

Po pierwsze nie zniechęcaj się myślami w stylu „w zimie jest ślisko i niebezpiecznie a do tego dojazd zajmuje dużo więcej czasu” bo osobiście nakopię Ci do dupy. Aby dojechać samochodem musisz go najpierw odśnieżyć, włączyć silnik i odmrozić szyby lub przynajmniej odkopać podjazd (jeśli go garażujesz). Wiesz ile czasu zajmuje mi odśnieżenie posesji abym mógł wyjechać autem? 25 minut. Gdy wsiadam do auta jestem spocony jakbym próbował siedzieć na kole Cavendishowi gdy ten zaczyna sprint do mety. Odśnieżenie takiego kawałka by wyjąć rower zajmuje mi tylko 5 minut.

Po drugie zawsze ubieraj się „za lekko”. W tym miejscu pragnę nadmienić, że jestem w pełni sprawny umysłowo i nie mam stwierdzonej żadnej choroby psychicznej, a moi znajomi gdy przychodzi im mnie scharakteryzować jednym zdaniem, nie używają w nim słowa „specyficzny”. Dlaczego więc ubierać się tak aby zmarznąć? Jadąc wydzielasz dużo więcej ciepła niż podczas spaceru czy jazdy samochodem, a więc po kilku minutach zrobi Ci się ciepło. Jeśli ubierzesz się za ciepło to dojedziesz na miejsce spocony jak ruski termos.

Po trzecie nie przeginaj z prędkością. Spocisz się i być może zaliczysz OTB. I na co Ci to? Jadąc rowerem tak jak i samochodem powinieneś zachować szczególną ostrożność. Zwłaszcza w zimie.

Po czwarte zmienić trasę w taki sposób by  prowadziła ona głównie jezdnią (często tylko ona jest porządnie odśnieżona). Poprzednie zdanie oparte jest na moim spostrzeżeniach dotyczących Tarnowa. Jeśli u Ciebie odśnieżają ścieżki, to gratuluję i zazdroszczę. Poza tym dbaj o rower. Raz w tygodniu możesz przeczyścić i naoliwić łańcuch. Od czasu do czasu przemyj też cały rower. Sól obficie sypana przez bakłażanów z Zarządu Dróg Miejskich potrafi zrobić sporą krzywdę Twojemu rowerowi.

Po piąte większość rowerzystów, których mijam w zimie to osoby w wieku 50+ poruszające się marketowym góralem lub składakiem. Ich rowery posiadają koszyk oraz specjalny dźwiękowy system ostrzegawczy w postaci zajebiście skrzypiącego wkładu suportu oraz wesoło świergoczącego łańcucha w kolorze ciemnopomarańczowym.

Pora najwyższa by ruszyć dupę…

Mam nadzieję, że powyższy wpis zachęci Cię do napompowania dętek, z których powietrze ucieka od września. Jeśli nie, przemyśl ile pieniędzy możesz oszczędzić poruszając się rowerem. Zrób prostą kalkulację. Może czujesz się ciągle zmęczony, połamany i ospały? Wstań rano, zjedz jabłko i jedź do pracy rowerem!  Jutro wsiadasz do auta czy na rower? Decyzja należy do Ciebie…

Lubisz tu zaglądać?
Wpisz swój e-mail, a uzyskasz dostęp do ekskluzywnych materiałów dodatkowych oraz zniżek do sklepów rowerowych.
PS Twój adres pozostanie prywatny.

Maciek Sobol

Człowiek napędzany niesłabnącą pasją do rowerów, pisania, fotografii oraz podróżowania. Uwielbia gadać i pomagać innym, co zresztą z powodzeniem uskutecznia na tym blogu.

  • Łukasz Daniel

    polecam meteo.pl – najczęściej mi się sprawdza.
    Dzisiaj w Kato dzięki temu ominęła mnie śnieżyca na rowerze ;)

    • Nie obraź się proszę lecz słabo wierze wróżkom i prognozom pogody…

      • Łukasz Daniel

        na szczęście, to nie są wróżki.
        Sam też obserwuję naszą wspólną „aurę”.

  • Adrian ‚Saint’ Dabrowski

    No właśnie, apropos złotawego nalotu na łańcuchu/kasecie… Jak się tego wyzbyć? ostatnio tak miałem, że umyłem ładnie cały napęd, wysuszyłem i zostawiłem rower na weekend a potem patrze…. pozłociło mi odrobinkę i łańcuch i resztę napędu :(

    • A nasmarowałeś łańcuch olejem? Najlepszy będzie ten gęstszy, przeznaczony na mokre warunki. Co do samego nalotu to polej napęd coca-colą, a potem go umyj i nasmaruj:)

      • Adrian ‚Saint’ Dabrowski

        Nasmarowałem. I własnie się dziwie. Niedługo będę robił przegląd więc nasmaruje jeszcze raz no i oczywiście wymoczę w Coli :)