Siedem typów niebezpiecznych pieszych

Już chwilę temu oberwało się zarówno rowerzystom jak i kierowcom ( Siedem typów miejskich rowerzystów, Siedem typów niebezpiecznych kierowców). Dziś przyszedł czas zakończyć serię i podokuczać tym, którzy przemierzają świat z buta. Dziś pokażę Ci jak rozpoznać niebezpiecznych pieszych. Podobnie jak we wcześniejszych wpisach, znów spróbujemy scharakteryzować najczęściej spotykane typy. Dzisiaj odezwał się we mnie taki mały polaczek, więc dzisiejszy wpis nie będzie miły. Trudno. Walimy z grubej rury.

1.Tirówka*

Panie wybaczą. Kobiety z wózkami zawsze przejeżdżają przez przejazd rowerowy. Powtarzam zawsze. Nie spotkałem jeszcze jednostki, która zaprzeczała by wysnutej przed chwilą tezie. Apeluję do matek spacerujących z wózkami. Jeśli chcesz się poczuć bezpieczniej, korzystaj z chodnika i przejścia dla pieszych! To chyba jedyny jej grzech, a nawet jeśli nie to odpuszczam. W imię lampki i dzwonka i łańcucha piszczącego…

* Miałem być poprawny politycznie, ale za cholerę nie wiem jak nazwać kobietę, która jeździ tirem. Kierowniczka tira? Operatorka manualna ciągnika z naczepą? Tirena? Kierownica? Oj chyba znowu przegiąłem…

2. Słup soli

Kojarzycie te babcie zajęte „krzepką rozmową, stojące na środku drogi rowerowej? To właśnie jest wizualizacja typowego słupa. Babcia zobaczy koleżankę i w tym miejscu, w którym jej zwoje mózgowe przestawią się na tryb nadawania „na tą zgorszoną młodzież” w tym się zatrzyma. Typ ten łączy się z „Who let the dogs out” Spróbuj zadzwonić dzwonkiem, to dostaniesz „reprymendę młody człowieku”. Ich ulubionym miejscem są przewężenia, na których w ogóle nie powinna być poprowadzona droga rowerowa. Słup zawsze jest obwieszony reklamówkami, bądź ma do jednej z kończyn przyczepiony wózek na zakupy.

Dobra wiem, że disuję pieszych, a rowerzyści są przecież dużo gorsi: Siedem typów miejskich rowerzystów

3. Struś

Prawdziwy struś chowa głowę w piach gdy się boi. On natomiast spuszcza ją w dół przy każdej okazji. Bo na przykład uwielbia podziwiać stan swojego obuwia, bo piąty raz w ciągu piętnastu sekund sprawdza telefon, grzebie w swoim iPodzie, czyta książkę, liczy płytki albo obczaja dupeczki na instagramie. W skrócie, każdy powód jest dobry, żeby Cię nie widzieć. Z racji, że kij ma dwa końce, te osobniki bardzo często są atakowane przez znaki drogowe, lampy uliczne i słupy ogłoszeniowe.

4. Niemamkurwazielonegopojeciagdzieidę

To właśnie ten typ przebiega przed ciężarówką, matką z wózkiem i Tobą jadącym na rowerze. Opcjonalnie widzisz go jak stoi i myślisz, że to przedstawiciel gatunku „Słup”. Gdy twoje przednie koło znajduje się piętnaście setnych milimetra od niego, ten nagle rusza. Czasami zdarzy mu się również zmienić zwrot kierunku, gdyż przypomniał sobie, że zostawił żelazko na gazie, po chwili jednak uświadamia sobie, że i tak odcięto mu prąd i gaz bo rachunków także zapomniał zapłacić.

5. Mr DoggyStyle

Na pewno nie on. To masz pewne. Jedziesz sobie spokojnie, mijasz kolejnych pieszych, aż widzisz jego. Ot zwykły niczym nie wyróżniający się obywatel wpół do piątej RP. Idzie sobie lewą stroną „Drogi rowerowej”, w lewej dłoni trzyma reklamówkę, a w prawej „automatyczną smycz”. Jedziesz dalej myślisz o tym co zjesz dziś na obiad… Kurwa, że co?! Właśnie uświadomiłeś sobie, że na trawniku znajdującym się po prawej stronie idzie pies. Obywatel wraz z psem połączeni są ultracienką żyłką o grubości kilku mikronów. Żyłki, która zaraz znajdzie się wokół Twojego przedniego koła…

A kierowcy to już w ogóle są najgorsi: Siedem typów niebezpiecznych kierowców

6. Łysek

Kolejny ciekawa postać ze zbioru niebezpiecznych pieszych. Nie mam na myśli kibola ani wybiórczo owłosionego jegomościa. Widząc takiego pieszego przychodzi mi na myśl koń, a dokładnie koń pociągowy. Już spieszę z tłumaczeniem. Chodzi o klapki na oczach. Taki Łysek nie widzi dalej niż czubek jego nosa, a już na pewno nie widzi nic na boki. Jednak w odróżnieniu od Strusia, On zawsze patrzy przed siebie, co nie znaczy, że widzi. Taka dodatkowa zmyła, żebyś nie miał za łatwo. Czasem nawet popatrzy przed Ciebie, zatrzyma się, a potem i tak wlezie Ci pod koła. Nie wiadomo czy jest spokrewniony z Niemamkurwazielonegopojeciagdzieidę, choć zdradza podobne cechy.

7. Typowy Czesiek z Tarnowa*

On po prostu nienawidzi rowerzystów. Nawet nie próbuj wdawać się z nim w dyskusje. Czesiek życzy Ci śmierci pod kołami tira. Dlaczego? Bo może. Nie ma pewności skąd wzięła się jego nienawiść. Może nigdy nie miał kasy na rower swoich marzeń, albo jeździ Audi, co też wiele tłumaczy**.

* Zaufam Kubie Żulczykowi, że wie co mówi o mieszkańcach mego rodzinnego miasta. Jeśli ktoś nie czytał „Zrób mi jakąś krzywdę” to polecam. Zwłaszcza jeśli macie nie więcej niż 18 lat. Później też się fajnie czyta, ale już tak dobrze „nie wchodzi”.

** Opinia o kierowcach Audi zapożyczona od Jeremiego Clarksona.

Addenda

Chwilę temu przeczytałem krótką informację o pewnym mieszkańcu Łodzi (gdzieś nad morzem), który zasugerował, aby na ścieżkach rowerowych postawić progi zwalniające. Po kilkukrotnym przeczytaniu artykułu od deski do deski w mojej głowie pojawiło się kilka spostrzeżeń. Owocem owych przemyśleń stał się dzisiejszy post. Narzekam na pieszych i rowerzystów choć tak naprawdę oba „narody” zwaśnione zostały przez URZĘDNIKÓW.

Który z niebezpiecznych pieszych jest największym zagrożeniem? To nie jest ważne, bo najbardziej zagrażają nam drogi rowerowe. Niestety ale pojęcie „ciągi pieszo-rowerowe” zostało wycofane z użytku przez co chodnik, po którym mogą się poruszać rowerzyści został hucznie i przesadnie ochrzczony „drogą rowerową”. Zapewne dla podniesienia statystyk w polskich miastach. Nie mniej, nie więcej, ten kto wymyślił takie połączenie powinien dostać za karę 10 lat ciągłej biegunki. Fuzja ścieżki rowerowej i chodnika dla pieszych bez jednoznacznego wydzielenia części pieszej i rowerowej jest skrajnym idiotyzmem. Tak jak instalacja Windowsa na Macbooku*. Niby się da, ale więcej jest z tego problemów niż pożytku.

Apeluję do pieszych i rowerzystów, szanujcie się nawzajem! Oboje zwracajcie uwagę czy poruszacie się w miejscu dozwolonym. Jeśli jedziesz rowerem po chodniku, nie dzwoń na pieszych. Zwolnij, uważaj i pamiętaj, że to oni mają BEZWZGLĘDNE pierwszeństwo. Jeśli idziesz po ścieżce dla rowerów (bo np. nie ma chodnika), trzymaj się lewej strony, wyciąg słuchawki z uszy, a psa prowadź blisko nogi. Nie krzycz na rowerzystów, teraz Ty jesteś gościem. Pamiętaj o tym.

* Wstaw tu dowolny absurdalny aczkolwiek wykonalny przykład

Źródło nagłówka : flickr.com

Uwagi: Powyższy tekst ma charakter satyryczny. Został napisany w oparciu o moje  obserwacje podczas codziennej jazdy po mieście. W zamyśle autor nie miał ochoty nikogo urazić, a jedynie zwrócić uwagę na problemy wynikające z współistnienia ciągów pieszo-rowerowych tfu.. „dróg rowerowych”.

Lubisz tu zaglądać?
Wpisz swój e-mail, a uzyskasz dostęp do ekskluzywnych materiałów dodatkowych oraz zniżek do sklepów rowerowych.
PS Twój adres pozostanie prywatny.

Maciek Sobol

Człowiek napędzany niesłabnącą pasją do rowerów, pisania, fotografii oraz podróżowania. Uwielbia gadać i pomagać innym, co zresztą z powodzeniem uskutecznia na tym blogu.

  • Agnieszka

    Ha ha, ale się uśmiałam ;) Oczywiście się zgadzam i jest w tym sporo prawdy. Najczęściej mam do czynienia z Cześkami z naciskiem na podkategorię – o rowerzystka przecież trzy razy szybciej wyjadę przed nią, mimo że jedzie drogą z pierwszeństwem ;)

    • Zapraszam do wpisu Siedem typów niebezpiecznych kierowców. Znajdziesz tam odpowiednik Cześka, który porusza się samochodem o nazwie „Ja się nie zmieszczę?!”

  • Są jeszcze:

    8. OJezuJakJaSięBoję – to najczęściej staruszki, które nie potrafią się zdecydować – wejść na przejście dla pieszych czy nie. I robią kroczek w przód na ulicę, a potem w tył. A jak się już wszyscy zatrzymają żeby babcię przepuścić, ta wietrzy podstęp i nie chce przejść.

    9. PanieMiSięKuwaSpieszy – to osobnicy, którzy wymuszają na Tobie przyhamowanie, albo całkowite zatrzymanie, mimo, że w promieniu 100 kilometrów od Ciebie nie ma innych rowerów/samochodów. Ale typ nie może poczekać 10 sekund aż przejedziesz, tylko musi, po prostu musi już przejść/przebiec/cokolwiek.

  • rmikke

    1. Droga dla Rowerów i Pieszych jak najbardziej w ustawie Prawo o Ruchu Drogowym funkcjonuje.

    2. Dzwonić na pieszych na chodniku jak najbardziej należy. Raz. Jeśli to nie jest wściekłe dzwonienie, poparte wściekłą miną, większość pieszych odbiera to jako informację/ostrzeżenie/prośbę o przepuszczenie. Nawet ostatnio, pierwszy raz odkąd pamiętam, spotkałem się z reakcją jak w Japonii, i.e. pieszy najpierw dał krok w bok, potem dopiero się zaczął oglądać (brawo dla tego pana). Piesi, którzy na pojedyncze dryndnięcie readują jak na napaść są z gatunku Cześków z Tarnowa i nic im nie pomoże.

    • Łukasz

      A ja się z tym absolutnie nie zgadzam. I napisałem o tym już kiedyś u siebie: http://www.rowerowe-porady.pl/dzwonienie-na-pieszych-na-chodniku/

      Jak najbardziej, można dryndnąć jeśli ktoś idzie pijany, albo chodzi skosami. i nie wiadomo co za chwilę zrobi.
      Ale na chodniku jesteśmy gośćmi i należy podjechać i przeprosić, a nie dzwonić.

  • Bardzo fajny, humorystyczny i jednak prawdziwy artykuł. Nie podoba mi się tylko określenie o polaczkowatości. Nie lubię takich drwiących okresleń w odniesieniu do narodu polskiego. Najbardzien podobał mi się tekst o automatycznej smyczy – chyba każdy zna ten problem :)

  • Krzysztof Słychań

    Zabawne, ale coś w tym jednak jest… Dwa kolejne typy:
    -Zombie Komórkowy – albo gada, albo wpatruje się w ekran, idąc przez jezdnię „na słuch” (brak hałasu silnika = droga wolna, można iść).
    -Niewidzialny Rower – idzie systematycznie po DDR (mowa o sytuacjach, gdzie masz DDR i chodnik – C-13 z pionową kreską), po zwróceniu uwagi dalej to samo…
    Mieszkam w Łodzi, gdzie we wrześniu miał być wprowadzony system roweru publicznego, ale dalej go nie ma z powodu wojen przetargowych między operatorami. Stąd mój sposób na takich: pytam o wrażenia z użytkowania systemu (wspominając, że wszystkie rowery i stacje są niewidzialne).

  • Tomasz Siekanowicz

    Dwa typy pieszych którzy mnie denerwują:
    – osobnik który wchodzi na DDR bez rozglądania się. Zawsze po takim spotkaniu (najczęściej uda mi się zatrzymać rower bez narażenia na szwank którejkolwiek ze stron spotkania) pytam: czy na jezdnię też pani/pan wchodzi bez rozglądania się? To nie jest jezdnia – słyszę najczęściej. Istotnie, jak w pana/panią uderzę to huk jest mniejszy ale też boli.
    – matki (ojcowie) które puszczają swoje małe pociechy samopas przy ddr. Nie można mieć pretensji do 3 letniego brzdąca ciekawego świata ale do rodzica już tak.
    Co do dzwonienia na pieszych. Na chodnikach ( po chodniku nie powinniśmy jeździć) i na ciągach pieszo-rowerowych wolę podjechać powoli i powiedzieć przepraszam.