Siedem porad cz. 1 – planowanie i przygotowanie do podróży

Dzisiejszy wpis poświęcony został wcześniejszemu planowaniu i przygotowaniu do podróży. Jest to kwestia szczególnie istotna ponieważ porządne przygotowanie owocuje, w trakcie jazdy. Lepiej odwalić trochę więcej pracy wcześniej i cieszyć się każdym dniem wycieczki niż pluć sobie później w brodę, że coś ciągle jest nie tak. Zupełne nieprzygotowanie może spowodować duży dyskomfort (fizyczny lub psychiczny), a nawet stanowić zagrożenie dla życia lub zdrowia. W skrócie spędź miło urlop na rowerze.

Urlop na rowerze w kilku częściach

Niniejszy poradnik jest częścią cyklu pt. “Siedem porad”. Więcej ciekawych artykułów znajdziesz tu:

1. Zrób przegląd i wymień zużyte części odpowiednio wcześniej

Szczególnie gdy jedziesz w odległe miejsca. Po gruntownym serwisie i wymianach zużytych elementów, przejedź kilkadziesiąt kilometrów (80 – 200 km w zupełności wystarczy). Łańcuch zdąży „dopasować się” do reszty napędu (zwłaszcza jeśli nie wymieniałeś kasety zębatek). Masz też czas na podregulowanie biegów i hamulców oraz dokręcenie ewentualnych luzów. Zadbaj też o dopasowanie pozycji. Jeśli po jednodniowych wycieczkach boli Cię szyja, lub cierpną palce to nie licz, że na dłuższym wypadzie szybko się do tego przyzwyczaisz. Prawda jest taka, że w podróży (szczególnie dłuższej) najmniejsze niedoskonałości i niedopracowania zaczynają urastać do rangi problemów.

2. Zadbaj o kondycję

Nie ma zbyt wielu ludzi, którzy potrafią bez przygotowania wsiąść na rower i przejechać 100 km w górzystym terenie. O ile taka, jednorazowa akcja jest możliwa o tyle cztery, czy pięć dni pod rząd jest średnio-wykonalne. Poza tym brak  przygotowania grozi kontuzją kolan. Wsiadaj na rower jak najczęściej i jeździj jak najdalej. Według mnie możesz bezpiecznie założyć np. jeśli jesteś w stanie bez większego wysiłku przejechać 100 km w po płaskim terenie w ciągu dnia, to możesz śmiało przejechać tyle samo z sakwami.  Jeśli trafisz na teren górzysty zredukuj ilość kilometrów w pierwszych  dniach do 60.  Zapewne oświadczysz zakwasów, ale następnego dnia dasz radę znów przejechać taki sam dystans, a po kilku dniach kondycja wzrośnie i będziesz wydłużyć dzienny dystans.

3. Mniej znaczy więcej

„Jeśli coś może się przydać zostaw to w domu.”

Zaplanuj swój bagaż minimalistycznie lecz rozsądnie. Wybierz przedmioty maksymalnie uniwersalne. Na przybory toaletowe składa się : kostka mydła, szczoteczka, plastikowa maszynka z 1 ostrzem i mała pasta do zębów. Maszynkę można pominąć – dwa tygodnie bez golenia da się przeżyć. Nie bierz ze sobą  dwóch par jeansów, ulubionego swetra, kubka, który dostałeś na prezent i zegara z kukułką. Zamiast jeansów wybierz długie spodnie rowerowe bez wkładki oraz bokserki z wkładką, zyskujesz bardziej uniwersalne i wygodniejsze rozwiązanie. Sweter zastąp polarem, który będziesz nosić na postojach lub w zimniejsze dni, a do tego nieźle zastępuje poduszkę do spania; zamiast czapki zabierz chustkę typu Buff. Posiada on więcej zastosowań, a do tego jest bardzo lekka. Nie potrzeba Ci małej siekierki i noża kuchennego,  porządnym nożem narąbiesz drewna na opał, wykopiesz dół, przetniesz cokolwiek potrzeba i posmarujesz chleb. Niską wagę bagażu  docenisz przy podjazdach oraz przy manewrowaniu rowerem w trudniejszym terenie. Jeśli jedziesz w grupie weźcie jedną kuchenkę i namiot na dwie osoby. Zestaw kluczy i pompka wystarczy na całą grupę. Dętki i łatki każdy powinien mieć swoje. Więcej o pakowaniu w podróż znajdziesz tutaj.

4. Bilet zarezerwuj z wyprzedzeniem

W innym wypadku może okazać się, że nie będzie w pociągu miejsca na rower. Jeśli kasjer/kasjerka nie będzie chciała Ci sprzedać biletu na rower masz następujące możliwości : przewiezienie roweru bezpłatnie jako bagaż podręczny (dotyczy pociągów Regio, dodatkowo rower musi być opakowany w papier), zakup biletu rowerowego bezpośrednio u konduktora (nie dotyczy pociągów InterCity), niestety to rozwiązanie zależne jest od tego na jakiego konduktora trafimy. Rowery na obrazku poniżej, przewoziłem w pociągu TLK, na bilecie bagażowym. Słyszałem też, że ludziom zdarzało się przewozić je w ten sam sposób, jednak bez dodatkowych opłat. Więcej na temat przewozu rowerów w pociągach znajdziesz tu : Przewozy Regionalne / InterCity.  Wybierasz się autobusem lub samolotem? Dopytaj o warunki na jakich można przewieźć rower,  upewnij się czy taki przewóz nie wiąże się z dodatkowymi kosztami. Przykładowe koszty transportu roweru samolotem.

DSCF0044

dscf0043

5. Mapy i dzienny dystans

Jeżeli nigdy w życiu nie zrobiłeś jednego dnia więcej niż 100 km, nie zakładaj że przejedziesz 200 km i to z bagażami. Nie mówię, że nie przejedziesz tyle w jeden dzień, może i dasz radę. Pamiętaj tylko, że następnego dnia trzeba wsiąść i jechać dalej. Jeśli już zaplanujesz drogę (najlepiej jeździ się mniej uczęszczanymi asfaltami) to dodaj do wyliczonego dystansu dziennego 15-20% marginesu. Nie zawsze dojedziesz tą samą drogą. Czasem możesz zabłądzić lub mieć chęć pozwiedzać. Trasę proponuję ustalać z papierową mapą turystyczną w skali 1:50 000, linijką, ołówkiem i kartką do obliczeń. Sprawdź ukształtowanie terenu i weź je pod szczególną uwagę. Przejechanie 50 km w górach Świętokrzyskich może zmęczyć Cię bardziej, niż dwukrotnie większy dystans zrobiony na Mazurach.  Podziel dystans równomiernie na każdy dzień i spisać trasę dojazdu na kartce. Mapy turystyczne posiadają wyszczególnione szlaki rowerowe i piesze, mają również naniesione informacje o polach kempingowych i innych przydatnych dla rowerzysty miejscach. Do przewożenia map polecam wodoodporną torbę zapinaną na kierownicę. Na górnej klapie zapinamy mapę, a wewnątrz torby wieziemy sprzęt foto, który zawsze warto mieć pod ręką. Taka torba wystarczy nam również jako główna komora bagażowa na krótkich podróżach (o ile mamy zamiar nocować w kwaterze itp.)

Nie masz mapnika?

Nieźle zastąpi go worek strunowy z suwakiem o pojemności 3L lub 3,8L oraz trzy klipsy biurowe i opaska zaciskowa zip tzw. „trytrytrytka”. Mapę pakujemy do worka i spinamy go z linkami hamulcowymi/do biegów za pomocą klipsów. Zaciskamy luźno opaskę wokół mostka i za pomocą trzeciego klipsa łączymy ją z workiem strunowym. Minusem tego rozwiązania jest krótka żywotność worka oraz to, że zasłaniamy sobie licznik. Plusy to niski koszt oraz uniwersalność – klipsy wykorzystamy przy suszeniu prania.

IMG_2170

6. Naucz się korzystać ze sprzętu

Ćwicz rozkładanie namiotu. Możesz sobie dać z tym spokój dopiero gdy będziesz wstanie zrobić to z zamkniętymi oczami, w czasie poniżej 5 minut. Umiejętność ta zaowocuje, gdy spotka Cię burza, lub będziesz rozbijać się po ciemku. Bierzesz kuchenkę gazową? Zapoznaj się ze sposobem jej konserwacji i czyszczenia dyszy. Stawiasz na pichcenie przy ognisku? Naucz się porządnie ostrzyć narzędzie, którym będziesz rąbał drewno i rozpalać ogień w każdych warunkach. To samo tyczy się roweru. Musisz umieć go samodzielnie naprawić. Trenowanie tych umiejętności rozpocznij już dziś…

7. Równowaga to podstawa

Sakwy spakuj i zważ przed wyjazdem. Postaraj się spakować je w taki sposób, aby ważyły w miarę po równo. Pamiętaj również rozmieszczenie bagażu w poszczególnych sakwach i nie zmieniaj go każdego dnia. Jeśli ciuchy jadą w prawej przedniej sakwie, a elektronika w lewej tylnej to niech tak już pozostanie. Zalecam jednak mocniejsze obciążenie przodu roweru, który co prawda straci na zwrotności ale zyska stabilność podczas pojazdów, a odciążone tylne koło będzie mniej podatne na uszkodzenie. Nie zapomnij jednak o kilku zapasowych szprychach, które możesz ukryć wewnątrz sztycy  ;)

Lubisz tu zaglądać?
Wpisz swój e-mail, a uzyskasz dostęp do ekskluzywnych materiałów dodatkowych oraz zniżek do sklepów rowerowych.
PS Twój adres pozostanie prywatny.

Maciek Sobol

Człowiek napędzany niesłabnącą pasją do rowerów, pisania, fotografii oraz podróżowania. Uwielbia gadać i pomagać innym, co zresztą z powodzeniem uskutecznia na tym blogu.

  • zocha

    fajny artykuł! faktycznie, przemyślę wszystko już teraz i zacznę się spokojnie przygotowywać, ale mimo wszystko nie wyobrażam sobie dwóch tygodni bez maszynki do golenia..! ;p

    • Jeśli myślisz o goleniu nóg w podróży, to dobrym i wygodnym sposobem jest depilacja przy pomocy depilatora na dzień przed wyjazdem. Większy komfort i wygoda, a maszynka czeka w sakwie na czarną godzinę ;)

      • zocha

        dosyć to bolesne… ale chyba będę musiała się poświęcić…! no to dopisuję do listy zakupowej! :)

  • Co do map, to ja przed wyjazdem rozpisuję sobie na kartce całą trasę. Gdzie, w której miejscowości skręcam itd. Bardzo pomaga w tym Google Street View :)
    Przydaje się, bo wystarczy jedno zerknięcie i już wiadomo gdzie jechać – nie trzeba co chwila wpatrywać się w mapę.

    Co do kół, to bardzo istotne jest posiadanie manometru. Albo w pompce, albo jakiś mały można kupić. Przed wyjazdem zawsze warto napompować opony do maksymalnego ciśnienia podanego przez producenta.
    A jeżeli jedzie się na dłuższy wyjazd, trzeba po drodze regularnie sprawdzać ciśnienie. Po pierwsze będzie się jechało łatwiej (zakładam jazdę głównie po asfalcie i ubitych drogach), po drugie jazda na niskim ciśnieniu z sakwami może być fatalna w skutkach dla koła.

    • Ja ostatnimi czasy wybieram tylko miejscowości, które chcę zwiedzić. Sprawdzam ile mniej więcej kilometrów wychodzi pomiędzy jedną a drugą, ewentualnie rozkładam jazdę na 2-3 dni. Resztę planuję i przeliczam na bieżąco.

      Zbyt dokładne planowanie trasy, zabija zew przygody. Taki styl jazdy polecam wszystkim, którzy przejechali już kilka wycieczek i „znają siebie”.

      W trasie dopompowuję dętki „na czuja”. Mam dwa komplety opon i wiem jak twarde powinny być (czyt. łatwo wyczuję gdy zbliżyłem się do maksymalnego ciśnienia).

  • Ja tylko chciałbym napisać coś odnosnie puntu drugiego. Nie chcę tutaj wychodzić z jakąś batalią, jednak proszę Cie o konsekwencję w tym co piszesz, ponieważ u mnie na blogu w komentarzu twierdzisz, że obalasz moją radę odnośnie przygotowania fizycznego:

    http://www.trasymasy.pl/10-rad-na-zdrowy-udany-wyjazd/#comment-442

    Następnie piszesz artykuł, w którym radzisz żeby zadbać o kondycję. To ja już nie wiem czy jesteś za tym, aby dbać o kondycję czy nie :)

    Pozdrawiam,
    Marek :)

    • Trochę za dużych słów użyłem w komentarzu u Ciebie. Dalej mówię, że można przejechać setkę w jeden dzień, bez żadnego przygotowania, jednak nikomu tego nie polecam.

  • dofoda

    Ja bym do tego dodał tel z GPS może lepiej zamiast mapy. No i wszystko aby było kompaktowe na przykład narzędzia.

    • Mapa nigdy się nie rozładuje, nawet namoknięta dalej „działa” dlatego uważam, że rezygnacja z mapy nie jest dobrym pomysłem. Telefon bierzemy zawsze, więc dobrym pomysłem jest wgranie do niego nawigacji z mapą rowerową.

      Jeśli chodzi o narzędzia to polecam wpis : http://na-rower.com/?p=1786

  • Kamil Lucky Luk

    Ja ma takie pytanie odnośnie pkt. 2 czy jezdzac codziennie po 15-25 km ze srednia predkoscia 20-25 km/h, bez oznak wysilku i trasa uwzglednia 80% pod gore i 20% zjazdy, czy bede w stanie zrobic po Polsce 200-300 km nie zalezy mi na czasie, wedlug google. pokazalo 15 godzin jazdy Gdansk – Lotnisko -> Łyse.
    nigdy nie wybierałem się w dalekie trasy i nie wiem czego mogę się spodziewać po Polskich drogach ?

    Rower Giant – Tylon 2

    https://www.google.no/maps/dir/Port+Lotniczy+Gdańsk+Sp.+z+o.o.,+Gdańsk,+Polska/Charubin,+Polska/@54.0275635,18.7726722,11.32z/data=!4m15!4m14!1m5!1m1!1s0x46fd9e348921e4f1:0x83f4b993dd1f95f8!2m2!1d18.468075!2d54.3788433!1m5!1m1!1s0x471e1839c4ecf8eb:0x7494689d3ebd8d7f!2m2!1d21.6795487!2d53.3422463!3e1!5i1

    • Może najpierw sprawdź czy przejedziesz ze 150km w jeden dzień. Na podstawie danych, które podałeś ciężko jest cokolwiek ustalić.

      • Kamil Lucky Luk

        Mieszkam w Norwegii i praktycznie tu by znaleźć odcinek równiny jest równy zeru.
        Na dzień dobry wyjeżdżając z domu mam około 5 km pod gore z pochyleniem ok. 4-5%, potem mam z górki może 1 km, i znowu pod gore około 3-4 km, w sumie nie mam jak sprawdzić czy taki dystans przejadę ponieważ gdybym chciał się tu wybrać to muszę się liczyć z podjazdami w okolicy 5-10 km wzniesienie o nachyleniu min 5%.
        pokonując tu trasę np w jedna stronę 50 km musiałbym liczyć się z jazda około 70-80% pod gore, no z powrotem było by łatwiej.

        Jedynie zostaje mi podjąć wyzwanie i ryzyko, i wierzyć w siebie !!!!