Siedem porad zimowego rowerzysty

Pierwszy prawdziwy śnieg tej zimy skusił mnie, do napisania poradnika innego niż wszystkie. Nie będzie tu dywagacji na temat budowania zimowego roweru, przewagi bielizny termoaktywnej nad bawełnianą i tym podobnych bzdetów. Czysty i przejrzysty poradnik dla każdego zimowego rowerzysty miejskiego. Aby dojechać samochodem musisz go najpierw odśnieżyć, włączyć silnik i odmrozić szyby lub przynajmniej odkopać podjazd (jeśli go garażujesz). Wiesz ile czasu zajmuje mi odśnieżenie posesji abym mógł wyjechać autem? Około 25 minut. Gdy wsiadam do auta jestem już mocno spocony i zdyszany.  Odśnieżenie takiego odcinka, by wyjąć rower zajmuje mi jedynie 5 minut. Jeśli zsumuję czas poświęcony na poranne odśnieżenie, popołudniowe odmrożenie szyb, dojazd oraz powrót, to okazuje się, że tą samą trasę pokonuję rowerem w dużo krótszym czasie (50% szybciej lub więcej), a samo poruszanie się rowerem w zimie  jest tak samo niebezpieczne jak jazda autem lub spacer.

1. Oddychać nosem czy ustami?

Zimne powietrze hartuje, jednak należy nauczyć się właściwie oddychać. Powietrze wdychamy nosem, a wydychamy ustami. Proces ten powinien być płynny i naturalny, w innym wypadku złapiemy zadyszkę i zaczniemy mimowolnie łapać powietrze ustami. Dlaczego właściwe oddychanie jest tak ważne? Jama nosowa jest zbudowana w taki sposób, że zabezpiecza i chroni drogi oddechowe. Wnętrze nozdrzy pokryte jest włoskami, które oczyszczają powietrze z zanieczyszczeń. Oddychając nosem zimne powietrze ulega podgrzaniu, zanim wpadnie bezpośrednio na migdałki, jest ono także wstępnie odfiltrowane co zmniejsza ryzyko złapania przeziębienia lub anginy.  Jama nosowa dzięki silnemu ukrwieniu posiada zdolność do ogrzewania powietrza (działanie można porównać do gazowego ogrzewacza wody). Pamiętaj by chronić szyję, nie ważne czy masz szalik czy Buff, noś go. Nie zapomnij, także by nosić pod ręką paczkę chusteczek higienicznych. Ja jedną wkładam do rękawa, a reszta paczki spoczywa w kieszeni.

2. Nie przeginaj z ilością ubrań

W temperaturze do -5 stopni Celsjusza, jeżdżę w koszuli i wełnianej kurtce (bez podpinki), do tego buff z polarem, rękawiczki i czapka. Gdy temperatura spada poniżej -10 stopni Celsjusza do zestawu dorzucam cienki sweter, cienkie kalesony termoaktywne i wełniane skarpety. Przy temperaturze w okolicach -20 stopni naciągam na siebie softshellowe nakolanniki, zakładam grubsze rękawice i cieplejszą czapkę, a sweter wymieniam na grubszy.

Wystarczająca ilość ubrań to taka, w której stojąc na zewnątrz, lekko zmarzniesz.

Koszulę czy koszulkę wkładam do spodni, aby zimne powietrze nie zawiało mi pleców i nerek. Rękawice wkładam pod ściągacze rękawów kurtki. Od około -10 stopni smaruję twarz kremem, na usta i nos zakładam Buff. Uważam, że zdecydowanie należy chronić skórę i usta przed mroźnym powietrzem. Gdy oddychasz przez buff powietrze wydychaj „w dół”, dzięki temu Twoje okulary przestaną „parować”. Nie musisz jeździć w ciuchach rowerowych, nie musisz przebierać w pracy w normalne ciuchy, nie ma co popadać w paranoję. Zimowe ubrania rowerowe są świetne, gdy planujesz pokręcić się po okolicy w weekend i wykręcić z 50 km lub gdy jesteś kurierem rowerowym i spędzasz na rowerze całe dni, w innym wypadku wystarczy Ci zwykła kurtka i jeansy.

3. Zapanuj nad maszyną

  • Obniż siodło – obniżenie środka ciężkości zwiększa sterowność
  • Wymień opony – załóż opony z bieżnikiem terenowym, nie muszą posiadać kolców itd. Wystarczy by miały bieżnik.
  • Spuść nieco powietrza – dzięki temu prostemu zabiegowi uzyskasz większą przyczepność. Ile spuścić? Jeśli opona ma max 6,5 atm to zostaw w niej około 3 – 3,5 atm, jeśli 8 atm to zostaw 4-5 atm, itd.
  • Używaj miękkich przełożeń (wyższa kadencja) – zminimalizujesz ryzyko uślizgu koła.
  • Woź bagaż w przednim koszyku – zwiększysz przyczepność, niwelując efekt „uciekania” przedniego koła.

4. Tu je nie da rady…

Omijaj strefę zamieszkania oraz drogi o małym natężeniu ruchu. Są one odśnieżane w ostatniej kolejności albo i wcale. Najlepiej wybierać drogi, po których wyznaczona jest linia autobusowa. Ewentualnie poruszaj się po drodze pieszo-rowerowej, która z reguły jest odśnieżona, w przeciwieństwie do ścieżek rowerowych, na których leży śnieg zgarnięty z drogi. Najlepiej jest zmienić trasę w taki sposób by prowadziła ona głównie jezdnią (często tylko ona jest porządnie odśnieżona), na której nie obwiązuje znak zakazu B9 „zakaz wjazdu rowerów”. Niniejsze spostrzeżenia są oparte na moim doświadczeniu z jazdy po Tarnowie. Jeśli u Ciebie odśnieżają ścieżki, to gratuluję i zazdroszczę.  Pochwal się tym w komentarzu, bo na prawdę jest czym!

5. Najważniejsze – bądź z przepisami za pan brat

Dziś rozmawiałem z miłą parą policjantów i wypytałem ich o przepisy pomocne zimowym rowerzystom. Jechałem drogą pieszo-rowerową, która po przejeździe na drugą stronę zamieniała się w drogę rowerową oraz chodnik. Niestety na drodze rowerowej leżał cały zagarnięty śnieg z jezdni i nie było żadnej szansy, aby jechać drogą dla rowerów, dlatego też jazdę kontynuowałem jezdnią. Dowiedziałem się, że zgodnie z przepisami można poruszać się jezdnią o ile nie ma na niej znaku zakazu B9 „zakaz wjazdu rowerów”, nawet jeśli wzdłuż drogi prowadzi ścieżka rowerowa. Dowiedziałem się również, że przepis ten obowiązuje cały rok. Sugeruję jednak trzymać się ścisłego zapisu  podanego poniżej i dla własnego bezpieczeństwa zmodyfikować trasę dojazdu, tak aby uniknąć problemów z interpretacją KRD.

 Art. 33 Kodeksu Ruchu Drogowego (stan na dzień 28.01.2014)

1. Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy:

  • opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem
  • szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów
  • warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła), z zastrzeżeniem ust. 6.

6. Kierujący rowerem, korzystając z chodnika lub drogi dla pieszych, jest obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

Więcej informacji znajdziesz w pełnej wersji Kodeksu Ruchu Drogowego.

6. Żółto i słono

Zima to nie tylko śnieg i niskie temperatury. To także sól i piach, pod postacią szaroburej brei. Jedno i drugie bardzo szybko zadomowi się wewnątrz łańcucha, łożysk, czy amortyzatora. Ich nośnikiem jest woda, która skutecznie wypłukuje olej i smar co w połączeniu z ziarnami piasku i soli pomoże w zastraszającym tempie zniszczyć Twój rower. Swoją maszynę trzymaj w piwnicy, bądź innym pomieszczeniu w którym panują temperatury powyżej zera. Od czasu do czasu umyj go dokładnie i raz w tygodniu przesmaruj. Jeżeli sam nie chcesz być upaćkany od stóp do głów, wyposaż się w błotniki, które jesienią i zimą są nieodzownym akcesorium rowerzysty. Jeśli już mówimy o akcesoriach to obowiązkowo woź ze sobą lampkę przednią i tylną.

7. A w domu coś ciepłego

Gorąca herbata z cytryną i  dwie łyżeczki miodu lub kawa z połową łyżeczki zmielonego imbiru. Smakowite i bardzo zdrowe połączenie. Nie tylko rozgrzeją ale dostarczą organizmowi witamin, antyoksydantów, składników mineralnych, enzymów oraz substancji o właściwościach bakteriobójczych. Oczywiście można zrobić sobie także kawy z imbirem, cynamonem i miodem. Pamiętaj tylko, aby nie pić bardzo gorących napojów na wyziębione gardło! Zima to świetny czas na nalewki, czy to same, czy z herbatą. Świetnie rozgrzewają i mają pyszny smak, a jedynym ich minusem jest to, że nie można ich pić przed jazdą. Ja w zimie staram się codziennie zjeść 2-3 plasterki korzenia imbiru oraz 2-3 łyżeczki miodu. Taki zabieg, w połączeniu z codzienną jazdą pomaga mi, skutecznie unikać gabinetu lekarskiego, czego i Tobie życzę!

Lubisz tu zaglądać?
Wpisz swój e-mail, a uzyskasz dostęp do ekskluzywnych materiałów dodatkowych oraz zniżek do sklepów rowerowych.
PS Twój adres pozostanie prywatny.

Maciek Sobol

Człowiek napędzany niesłabnącą pasją do rowerów, pisania, fotografii oraz podróżowania. Uwielbia gadać i pomagać innym, co zresztą z powodzeniem uskutecznia na tym blogu.

  • Dorzucę od siebie napar z hibiskusa. Dużo lepszy od herbaty z cytryną, która tak naprawdę jest szkodliwa dla organizmu (nie herbata ale to połączenie właśnie).

    • zupa

      wystarczy posłodzić^^’ wtedy miód – cud i cytryna^^’

      ja dorzucam gorącą czekoladę^^’

  • Co do soli to w przypadku droższych rowerów polecam po każdej jeździe dobrze wypłukać hamulce tarczowe (zaciski), cały napęd oraz amortyzator. Sól zżera bardzo szybko te części i można się wpędzić w niezłe koszty.

    • W przypadku posiadania droższego roweru polecam odżałowanie 300-500 zł na zakup/złożenie tzw. „zimówki”. Wyjdzie podobnie cenowo co pełny pozimowy serwis napędu, amortyzatora, kół i układu hamulcowego + obowiązkowa wymiana zajechanego łańcucha.

  • MaciekR

    Z solą poradziłem sobie w ten sposób, że zainwestowałem w holendra z pełną osłoną łańcucha i linek oraz przerzutkami w piaście . Na wiosnę trzeba jedynie wyczyścić rower, aby lepiej się prezentował bez tej skorupy solnej na błotkikach i ramie ;-) no i zajrzeć profilaktycznie do łancucha. Gdybym jeszcze znalazł wygodny patent jak wnieść do mieszkania rower w śniegu i nie na robić bałaganu…