Recenzja Topeak Fuel Tank

Dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami pojawiła się ostatnia recenzja na blogu. Dzisiaj przyszedł czas aby to zmienić. Pod lupę wziąłem moją saszetkę zapinaną na ramę w okolicy mostka. Nazywa się ona Topeak Fuel Tank i posiada wymiary 24 x 7,5 x 11 cm. Czy jest to idealne uzupełnienie albo zastępstwo dla tzw. podsiodłówki? A może jest zupełnie do dupy i nie należy sobie nią zawracać głowy? Wszystkiego się dowiesz z dzisiejszego wpisu…

Wstęp

Pomysł na tego typu saszetkę wziął się z braku sensownej alternatywy dla przechowywania aparatu fotograficznego typu zaawansowany kompakt, a dokładnie Canona G12. Próbowałem wozić go w torbie na kierownicę i w kieszeni koszulki jednak oba rozwiązania miały minusy. W pierwszym wypadku, praktycznie za każdym razem by wyjąć aparat należało się zatrzymać. Kombinowanie mogło się skończyć upadkiem aparatu. W drugim pot z pleców osadzał się na obudowie aparatu. Sól zawarta w pocie bardzo szybko negatywnie wpływa na elektronikę. Ponadto podczas krótkich wypadów na szosę brakowało mi saszetki na narzędzia i tym podobne szaparagały. Zamek w mojej podsiodłówce Zefala działał na słowo honoru, a ja bałem się utraty ważnych akcesoriów. W dodatku zbliżał się czas mojego spontanicznie zaplanowanego urlopu.

Topeak Fuel Tank

Ja zapłaciłem za nią około 130 złotych w rozmiarze Large, ale obecną cenę Topeak Fuel Tank znajdziesz pod tym linkiem

Wykonanie – Topeak Fuel Tank

Tajwański* producent bardzo przyłożył się do wykonania swojego produktu. Wcześniej miałem okazję pomacać inne produkty tej samej firmy. Posiadam również pompkę Topeak’a i muszę przyznać, że jakość wykonania stoi na iście niemieckim poziomie. Topeak to dla mnie taki Volkswagen wśród akcesoriów rowerowych. Za ich produkty zapłacimy mniej niż za Ortlieb’a, ale nie stracimy na jakości użytych materiałów, czy niechlujnych przeszyciach. Zewnętrzna część torby jest wykonana z grubego materiału. Dół jest dodatkowo wzmacniany dla utrzymania kształtu saszetki.

Topeak Fuel Tank

Topeak Fuel Tank

Zarówno zamek jak i jego uszczelnienie sprawiają wrażenie bardzo wytrzymałych, choć wiem, że to one jako jedyne zawodzą w tego typu produktach. Rzepy trzymają bardzo mocno, nie ma więc mowy aby nasz Fuel Tank, bujał się na boki podczas jazdy. Nie raz nie dwa, wypychałem go po brzegi i nie zaobserwowałem takiego zjawiska.

*Tak tak, ja też byłem w szoku jak się dowiedziałem. Jak widać nie wszystko co z Tajwanu, Chin i okolic to kompletna padaka.

Zalety Topeak Fuel Tank

Pierwsza rzecz na jaką zwracamy uwagę to kapitalnej jakości wykonanie i materiały. Już od pierwszego kontaktu, mamy wrażenie obcowania z produktem z wysokiej półki. Zamek chodzi gładko, materiał jest miły w dotyku, a szwy są dobrze wykończone. Środek wykonany jest z żółtego, nieco jaskrawego materiału. Jest to niewątpliwa zaleta gdyż w ciemnościach, gdy posiłkujemy się czołówką, dużo łatwiej coś znaleźć. Kolor jest jednocześnie wadą ale o tym później. Zamek jest szczelny i przesuwa się z odpowiednią płynnością. Nic się nie zahacza, nie wcina. Cud, miód, malina.

Topeak Fuel Tank

Wady Topeak Fuel Tank

Chyba najbardziej irytującą według mnie rzeczą jest przydługi rzep w tylnej części, o który ciągle zahaczałem nogą podczas pedałowania. Ostatecznie przypiąłem go nieco inaczej i już jest ok. Fuel Tank’a przypinałem do szosy i MTB. Według mnie nie ma  żadnego usprawiedliwienia dla stosowania tak długiego rzepu. Drugą znalezioną przeze mnie wadą jest wspomniany wyżej, materiał wewnętrzny. Ze względu na jaskrawy kolor dość łatwo widać na nim brud, co prezentuje zdjęcie poniżej. Boczna kieszonka z siatki jest zbyt mała by umieścić w niej telefon, jednak z powodzeniem wejdą do niej klucze i karta. Wolałbym nieco dłuższą kieszonkę z grubszego materiału tak aby móc schować tam smartfona bez obawy o jego zarysowanie. Ostatnia rzecz do której się przyczepię to zamek. Zauważyłem to dość szybko podczas ulewnych deszczy gdzieś po drodze nad Balaton. Mianowicie jeśli wypchamy dość mocno sakiewkę to zamek nie lekko puszcza wodę w miejscu „rozciągnięcia”.

Topeak Fuel Tank

Topeak Fuel Tank

Pojemność i dostępność Topeak Fuel Tank

Jak wspominałem korzystam z modelu Large czyli 24 x 7,5 x 11 cm. Producent deklaruje, że do środka zmieścimy 0,75 L, a więc tyle co do średniej wielkości bidonu. Zresztą cokolwiek znajdzie się wewnątrz Fuel Tank’a, szybko i bezproblemowo wyciągniemy to jedną ręką. W środku na co dzień wożę rzeczy, którymi nie chciałbym wypychać koszulki rowerowej. Niby napisanie 3/4 litra na kartce nie robi wrażenia, to sakiewka jest bardzo pojemna. Na krótkie wypady znajduje się w niej:

– zapasowa dętka
– zestaw naprawczy
– drobne części zamienne
– mała pompka (Topeak Micro Rocket ALT)
– narzędzia
– klucze do mieszkania/ zapięcia
– smartfon
– chusteczki
– ekspander 75 cm

Topeak Fuel Tank

Podsumowanie

Saszetka w tym roku przejechała ze mną ponad 1500 kilometrów w najróżniejszych warunkach, w tym w naprawdę ulewnych deszczach.  Z zakupu jestem w całkowicie, absolutnie, totalnie zadowolony i nie żałuje ani jednego wydanego na nią grosza. Czy torebka na ramę, zastąpi podsiodłówkę?. U mnie z powodzeniem spełnia to zadanie. Czy sprawdzi się u Ciebie?. Musisz sam to przemyśleć. Na rynku znajdziecie kilka innych saszetek za mniejsze pieniądze, jednak ta bije je na głowę wykonaniem. To najlepszy tego typu produkt dostępny na polskim rynku. Jeśli masz dostęp do akcesoriów z UK, możesz rozważyć zakup saszetki Alpkit. Fuel Pod. W niektórych rowerach można zamocować ją do rury w okolicach siodełka, jednak w moim wypadku ocierałem o nią nogami.  Jeśli masz jakieś pytania, zostaw je w komentarzu ;)

P.S. Ostatnimi czasy dużo czasu spędzam na Tweeterze oraz wrzucam filmiki na Youtube. Jeśli masz tam konta, nie bój się i daj suba…

Lubisz tu zaglądać?
Wpisz swój e-mail, a uzyskasz dostęp do ekskluzywnych materiałów dodatkowych oraz zniżek do sklepów rowerowych.
PS Twój adres pozostanie prywatny.

Maciek Sobol

Człowiek napędzany niesłabnącą pasją do rowerów, pisania, fotografii oraz podróżowania. Uwielbia gadać i pomagać innym, co zresztą z powodzeniem uskutecznia na tym blogu.

  • Wstydź się…zamiast wspierać polskie firemki to u Niemca kupujesz.:P

    • Początkowo miałem brać u Ciebie ale mnie przypiliło, a rozmiar spasił. Uśmiechnę się jak będę się rozglądał za torebką mocowaną w okolicy siodełka. Na usprawiedliwienie dodam, że kupiłem w lokalnym sklepie, u Polaka:P

  • Adrian

    Brakuje mi tu jednej rzeczy. W dobie smartfonów przydałaby się dodatkowa (górna) kieszeń na telefon – z „szybką” z foli lub czegoś podobnego. Jest w sprzedaży wiele tego typu saszetek, jednak w większości są one beznadziejnie wykonane a chciałbym w trakcie jazdy posiłkować się mapami zwłaszcza na dłuższych wypadach rowerowych.

  • Piotr

    Witam, od dłuższego czasu czytam bloga, dobrze że od czasu do czasu pojawiają się praktyczne opisy przedmiotów „dookoła rowerowych”. Torebka bardzo fajna podoba mi się wodoszczelność i pakowność. Osobiście używam torebki FIRMY ROSWHEEL tej największej i jestem zadowolony. Posiada jedną dużą zaletę można w niej umieścić telefon i go normalnie użytkować przeglądając mapę itp. Proszę o więcej tego rodzaju wpisów. Wiedza czasami jest bezcenna.

    • Sprawdziłem Torebkę o której piszesz i muszę przynać że to ciekawa propozycja, choć dla mnie wydaje się ona za szeroka:)

      P.S. A jak radzi sobie z wodą?

      • Piotr

        Nie testowałem w czasie deszczu, po prostu unikam jazdy w takich warunkach. Są filmiki na YouTubie, że wytrzymuje deszcz i polewanie wodą. Proszę zauważyć że torebka jest w trzech rozmiarach, osobiście mam średnią i dużą. Do dużej wchodzi smartfon wielkości SG S4 do średniej SG S4 mini bez problemu jest jeszcze luźno. Z torebki jestem zadowolony ponieważ mam dostęp do telefonu w czasie jazdy, bardzo dobrze działa dotyk pomimo grubego „plastiku folij”, telefon jest dobrze zabezpieczony i nie wypadnie a ponadto mogę do niej włożyć parę rzeczy drobnych które nie walają się po kieszeniach. Fajnym bajerem jest wyjście słuchawkowe.

  • Daniel

    Ja mam inną propozycję, choć może nieco mniejszą rozmiarowo, alę moim zdaniem ładniejszą i bardziej funkcjonalną- Zixtro Birdie. Nie posiada zamka i cała jest wykonana ze sztywnej gumy, dzięki temu przestaje istnieć problem z przemakaniem i deformacją kształtu. Poza tym w tego typu torbach istnieje jeszcze jeden problem- są za blisko mostka kierownicy, a konkretnie jego tylnych wypukłości w których są śruby mocujące, które to podczas jazdy bezustannie ocierają o torebkę.I wkrótce na pewną ją przetrą. Zixtro jako jedyna z mi znanych, posiada „odsadzenie” w przedniej „szlufce”, które nie pozwala zbliży się torebce do mostka.

  • Adrian ‚Saint’ Dabrowski

    „Sakwy, torby i turystyka” Bardzo dobry temat. Sakwy sakwami , ale i tak mam swoje upatrzone, chociaż nie są wodoodporne, jednak mnie osobiście się podobają wizualnie, a na deszcze można ochraniacze kupić ( cenowo jak mi się wydaje będzie podobnie ) jednak brakuje mi jednej rzeczy, która w tym wypadku mnie interesuje. I w sumie jest to podstawa. Twój znajomy Jacek ( prawdopodobnie kiedy wspomniałeś o jego wypadach na Saharę, myślę o Jacku z The United Cyclists ;) ) zrobił filmik. Bagażniki rowerowe. Jakich ty używasz? Jak długo i jak się sprawują?

    • Mam jeden bagażnik od paru lat. Póki co żyje, ale nie uważam abym go dotychczas porządnie przetestował (jazda po asfalcie oraz lekkie sakwy to mało wymagający test).

      • Adrian ‚Saint’ Dabrowski

        A co to za bagażnik?

        • Odpuść sobie to badziewie z aukcji. Jest beznadziejnie zaprojektowany pod kątem sakw (mam taki w miejskim więc ciągle mam problemy. Dolne blaszki też nie wzbudzają dobrych myśli). Ja używam bagażnika Massload zwanego inaczej bagażnikiem Crosso.

      • Adrian ‚Saint’ Dabrowski

        Apropos… Czy jest jakiś hmmm schemat doboru bagażnika? Mnie interesuje ten model ( mój rower to Trek 3700, koła 26 cali )

        http://allegro.pl/bagaznik-rowerowy-tylny-aluminiowy-wytrzymaly-24h-i5807275110.html