Ultralight Bikepacking – Kosmetyczka

Wymyślony przeze mnie zestaw jest nieduży i lekki, choć higiena w podróży to temat rzeka. Hehehe rzeka… Zanim zaczniesz się myć po całym dniu pocenia w słońcu, pomyśl co jest Ci potrzebne, aby być czystym. Woda. Mydło. Ręcznik. Szczoteczka i pasta do zębów. Właśnie skompletowałeś swój zestaw toaletowy. O właśnie! Jeszcze papier toaletowy. Widzisz, łatwo o nim  zapomnieć? Gdy przyciśnie, pojawi się płacz, zgrzytanie zębów i szukanie liści łopianu…

Ultralight Bikepacking – Kosmetyczka

Wracając do przyborów toaletowych. Na naszym, polskim podwórku można dostać dwa ciekawe produkty. Lekki ręcznik oraz koncentrat pasty. Oba te produkty świetnie wpisują się w ideę ultralight bikepackingu. Obcinanie szczoteczki to głupota. Serio. Oszczędzasz 6 gramów kosztem wygody użytkowania. Aha i nie trzymaj nigdy szczoteczki do zębów razem z papierem bądź ręcznikiem w jednym woreczku by się stykały. A teraz przyglądnijmy się dokładnie zawartości kosmetyczki:Ultralight Bikepacking - Kosmetyczka

Razem: 240 g

Komentarza słów kilka

Korzystałem  już ze zwykłego ręcznika oraz frotte – mikrofibra. Pierwszy schnie długo, a drugi jest makabrycznie niemiły dla skóry. Do tego stopnia, że trudno się w niego wytrzeć. Lepiej dotykać nim ciała niż pocierać. Korzystałem także z pieluchy tetrowej, natomiast była ona cięższa niż mój nowy ręcznik. Tramp Light zapewne nie każdemu przypadnie do gustu, jednak jest miły w dotyku. Dobrze chłonie wodę jednakże szybko robi się mokry. Aby wytrzeć się do reszty trzeba go w międzyczasie wykręcić. Ponieważ jest to zestaw przewidziany na wakacje, a ja nie mam długich włosów to nie uważam tego za problem. Jakby co możesz kupić rozmiar L – 120 x 60 cm, o wadze około 60 gramów.

Gdy wybierasz szczoteczkę do zębów sięgnij po wersję turystyczną / składaną. Zajmuje mniej miejsca i łatwiej ją gdzieś wcisnąć. Poza tym rozwiązuje się problem noszenia woreczka / etui na szczoteczkę. Zamiast pasty do zębów sięgnij po koncentrat. Kosztuje kilka złotych, a tubka 6 ml wystarczy na około 2 tygodnie mycia zębów. Za około 12 złotych dostępna jest większe opakowanie 25 ml, wystarczające na około 3 miesiące. W tym zestawie nie uwzględniałem nici dentystycznej, jeśli z takowej korzystasz, koniecznie weź ją ze sobą! 50 metrów nici, nie waży wiele, a znacznie przedłuża okres pomiędzy wizytami u dentysty.

Co zabrać w podróż? - Kosmetyczka

Szukasz bardziej komfortowego zestawu? Zaglądnij do wpisu: Co zabrać w podróż? – Kosmetyczka za 0 złotych

Kolejna pozycja – mydło. Po raz kolejny, serdecznie polecam szare mydło. Jest dużo zdrowsze dla cery od mydła sodowego. Posiada właściwości hipoalergiczne, nadaje się do mycia ciała, włosów, prania odzieży w tym termoaktywnej. Można w nim myć  także naczynia. To najczystsze mydło bez dodatków zapachowych, nawilżających i innego świństwa. Po umyciu się takim mydłem nie potrzeba nawet używać kremu do rąk!

Z papieru toaletowego zawsze wyciągam tekturkę. Ta prosta czynność ułatwia „złożenie papieru” oraz obniża jego wagę. Dodatkowo papier zawsze wożę w dodatkowym worku wodoodpornym. Ten worek (firmy Bantex) kupiłem za 9 złotych w sklepie z artykułami biurowymi. Za drogi? Możesz użyć takiego do pakowania mrożonek lub ostatecznie reklamówki.

Podsumowanie

Koszt ręcznika, kostki szarego mydła, koncentratu pasty i szczoteczki składanej wynosi mniej więcej 62 złote. Dla jednych jest to dużo, dla innych niekoniecznie. Jedno jest pewne. Kosmetyczka jest lekka i  poręczna. Zapewne pierwszą rzeczą, którą zauważyłeś jest brak maszynki do golenia. Już nie mówiąc  o antyperspirancie, piance  do golenia czy obcinaczu do paznokci.

Otóż sprawa ma się bardzo prosto. W podróży nie używam antyperspirantu. Podczas krótkiego wyjazdu, w ogóle się nie golę. Ewentualnie kupuję jednorazówkę, a następnie wyrzucam. Zamiast pianki do golenia używam mydła. Paznokcie obcinam nożyczkami, które wożę w apteczce (Ultralight bikepacking – Apteczka rowerowa) i mniej więcej tyle. Ten zestaw ma zapewniać podstawową higienę przy zachowaniu nie wielkich wymiarów oraz niskiej wagi. W mojej opinii udaje mu się to wyśmienicie! Nie widzę także dalszego sposobu na drastyczne odchudzenie. Jeżeli masz sugestie na temat opisanej kosmetyczki, koniecznie napisz komentarz!

Lubisz tu zaglądać?
Wpisz swój e-mail, a uzyskasz dostęp do ekskluzywnych materiałów dodatkowych oraz zniżek do sklepów rowerowych.
PS Twój adres pozostanie prywatny.

Maciek Sobol

Człowiek napędzany niesłabnącą pasją do rowerów, pisania, fotografii oraz podróżowania. Uwielbia gadać i pomagać innym, co zresztą z powodzeniem uskutecznia na tym blogu.

  • Kosmetyczka odchudzona, mogę dodać tylko tyle że zawsze brałem na wyprawy kilkudniowe „zużyte mydło” z wcześniejszych wypraw. A tak poważnie to można jeszcze wziąć pod uwagę mydło Hipoalergiczne naturalne BIAŁY JELEŃ BIOomega z melisą i rozmarynem pojemność opakowania 85 g zawierają ekologiczne, certyfikowane oleje oraz bogate w olejki eteryczne ekstrakty z liści melisy i rozmarynu, które działają dezodoryzująco i antyseptycznie, przeciwdziałając powstawaniu przykrego zapachu potu. A to się przyda na rowerze i nie trzeba się martwić o dezodorant czy coś podobnego. Tylko cena większa o jakieś 2 zł w zależności gdzie się kupi.

    • Kupiłem kiedyś przez przypadek wersję z olejem lnianym w sumie była ok, ale według mnie takie mydła z dodatkami średnio nadają się do prania odzieży termo.

      Uwaga odnośnie zabierania mydła z podróży jak najbardziej godna uwagi! Jak akurat taką kostkę po prostu zużywam w domu tuż po powrocie…

  • Świetny zestaw – prosty, lekki i spełniający najważniejsze potrzeby. Dobry pomysł z koncentratem pasty – nie wiedziałem, że coś takiego istnieje i bardziej celowałem po prostu w małe opakowania past. Szare mydło to już w ogóle genialna sprawa – tyle zastosowań w jednej, niepozornej kostce :)

  • Nic dodać, nic ująć. Ja zazwyczaj nie wożę ręcznika, chociaż na chłodniejsze klimaty napewno by się przydał.
    Taki mały trick, jeśli woreczek na papier ma otwarcie w osi papieru to można go rozwijać w środku woreczka, tym samym chroniąc zawartość przed zmoknięciem, gdy potrzeba zastanie nas gdzieś w dziczy na deszczu.

  • Mydło szare i ja polecam. I tak jak już zabieram, to nie używam zbyt często, ale szare jest najlepsze. Nawet w domu. Może poza jednym wyjątkiem. W Maroko kupiłem szare mydło, które śmierdziało spoconym koniem. Nieprzyjemnie. A…wydało się. Ja zwykle te wszystkie rzeczy kupuję już na miejscu, w kraju docelowym. Przyjemnie używać później jeszcze przez dwa tygodnie tej Mołdawskiej pasty do zębów.;) Takie przedłużenie wakacji.:)

    Pozdrowienia, Rafał

    • Fajny patent! Rzeczywiście lecąc samolotem można oszczędzić dodatkowe kilogramy gdy nie weźmiemy mydła, papieru, pasty, bidonów, jedzenia w puszkach, otrębów czy suszonych owoców…. Czasami bardziej się opłaci kupić drożej niż dopłacać do biletu za nadbagaż…

  • Kosmal

    Moja kosmetyczka jest bardzo podobna. Mam w niej jednak jeszcze malutki dezodorant. Nie chodzi mi o mnie a o ewentualnych współpasażerów w komunikacji publicznej, szczególnie w sytuacji jak nie ma okazji do porządnego umycia się. Drga rzecz to lusterko – rzecz bardzo ważna gdy się jeździ w pojedynkę. Kiedyś, zna zupełnej głuszy, wpadła mi w oko mucha. Nie potrafiłem jej wyjąć, musiałem z jednym okiem zamknietym jechać kilkanaście kilometrów do cywilizacji i wydłubywać ją sobie przy pierwszym napotkanym samochodzie i jego lusterku bocznym. Zamiast kawałka mydła wożę małą buteleczkę mydła w płynie Białego Jelenia, czyli płynny odpowiednik szarego mydła. Malutkie turystyczne kosmetyki można kupić w Rossmanie, są tam m.in. właśnie te mydła i kompaktowe opakowania nici dentystycznych.

    • Rozumiem, że podróżujesz autostopem tak? Czy mówisz o przewożeniu roweru np. PKP?

      Co się tyczy lusterka, to ja do takich rzeczy korzystam z przedniej kamery w telefonie :) A tak w ogóle to odkąd na rowerze jeżdżę w okularach, mam 30 razy mniej much i paprochów w oczach, gorąco polecam sprawienie sobie takowych.

      • Kosmal

        Miałem na myśli rower w pociągu.