Wakacje z sakwami za mniej niż 500 zł?

Sprzęt potrzebny do podróżowania kosztuje małą fortunę. Oto najczęściej spotykana formułka, padająca z ust wielu rowerzystów oraz osób „postronnych”. Klasyczne marudzenie, że ktoś chce spróbować, ale podstawowy sprzęt wychodzi drożej niż wakacje w pensjonacie. Dziś postaram się wam udowodnić, że sprawa wygląda zgoła inaczej. Aby utrudnić sobie zadanie wybrany sprzęt na Wakacje z sakwami nie może kosztować więcej niż  500 zł.

W powyższym wpisie zakładam, że planujesz po raz pierwszy w życiu wyjechać gdzieś na wakacje (czyt. w lecie – stąd cienka karimata i lekki śpiwór), a Twój rower posiada bagażnik. Koniec mego ględzenia, zaczynajmy!

Sprzęt bagażowy:

Razem: 239 zł

Wakacje z sakwami Crosso

Biwak :

Razem : 287,9 zł

Wakacje z sakwami

Kuchnia  :

Razem : 0 zł

Odzież :

  • zwykłe buty sportowe/trampki
  • sandały
  • bawełniane skarpety,
  • bielizna,
  • długie spodnie cienkie (nie jeansowe)
  • bluza lub polar
  • koszulki
  • kąpielówki
  • kurtka przeciwdeszczowa

Razem : 0 zł

Higiena :

  • mydło szare – jedna kostka
  • Pasta do zębów (najlepiej resztka z tubki)
  • mały, cienki ręcznik
  • Szczoteczka z domu

Razem : 0 zł

Wakacje z sakwami – krok po kroku

Łącznie  na podstawowy sprzęt wydamy 526,9 zł. Czy to dużo? Na pewno więcej niż przewidywał nasz budżet. Podpowiem, że nie trzeba kupować wszystkiego od razu! Zawsze istnieje możliwość pożyczenia szpeju od znajomych. Namiot i śpiwór znajdzie się chyba w co drugim domu ;) Być może posiadasz już ubrania rowerowe? Świetnie! W końcu będziesz miał możliwość wykorzystać cały ich potencjał. Upewnisz się czy był to dobry wybór. Jeśli nie posiadasz ubrań z materiałów szybkoschnących to pojedź w koszulce bawełnianej. Tak w niej też da się jeździć (tutaj udowadnia to Jacek -rowerzysta himalaista). Wodoszczelne sakwy to podstawa, dlatego w tym miejscu nie ma co oszczędzać pieniędzy i kupować półśrodków, lecz kupić od razu model, który posłuży nam podczas wielu wyjazdów. Jeśli później uznamy, że były to ostatnie wakacje na dwóch kołach, to takie sakwy łatwiej jest odsprzedać, niż gdybyśmy próbowali sprzedać model innego producenta.Wakacje z sakwamiMogłem w tym zestawieniu uwzględnić tańsze sakwy, namiot i śpiwór. Wtedy zamknęlibyśmy się w kwocie 400 zł. Niestety byłyby to zmarnowane pieniądze. Namiot szybko by się rozpruł i przemókł, sakwy łatwo puściłyby wodę, a śpiwór niekoniecznie spełniałby podane parametry. Jeśli nie stać Cię na sakwy, możesz spróbować nieco bardziej upierdliwej wersji. Plecaki zostały zawieszone karabińczykiem za uchwyt, a następnie zabezpieczone przed chybotaniem na boki. W tym celu użyliśmy ekspanderów. Namiot i śpiwory jechały w workach na śmieci (w tych grubszych), które również zostały przymocowane do bagażnika ekspanderami.

Wakacje z sakwami

Za rower trochę przepłaciłem: 360zł to znacznie za dużo. No ale ten tęczowy lakier, ta elegancja, pal licho plastikowe dźwignie biegów, zszedłem do 360 z 420zł, więc niech już będzie. W skrócie: wielu się nie zgodzi, że z 25-letnim rowerem w ogóle warto wychodzić z domu. A okazuje się, że się da. Co więcej: niczego nam z takim rowerem do szczęścia nie brakuje. W jeszcze większym skrócie: nie trzeba być milionerem, by sprawić sobie rower „wyprawowy”. – Fizyk w podróży

Namiot, który proponuję to produkt tani i nieco toporny (producent deklaruje wagę 3,4 kg, choć mój model waży 3,1 kg). Jednak przetestowałem go osobiście i wiem o czym piszę. Wytrzymałem w nim kilkugodzinną, prawdziwą ulewę i nie musiałem ze środka wylewać wody wiaderkami. Dlatego uważam, że na początek (a nawet więcej – Piotr Mitko spędził pobyt na Islandii w namiocie za mniej niż 2 stówy) w zupełności wystarczy. Budzenie się z zimna w kilka razy w nocy nie jest niczym przyjemnym, jednak łatwo można temu zapobiec poprzez wybór odpowiedniego śpiworu. Proponuję śpiwór polskiej firmy, dokładnie przetestowany przez mojego kolegę. Zresztą w te wakacje będę spał w dokładnie takim samym śpiworze. Do kompletu dorzucamy karimatę i w sumie tyle. Minimalnym kosztem wyjeżdżamy na wakacje, które staną się niezapomnianą przygodą.Wakacje z sakwami

Jeśli ktoś chce, może od razu kupić 2 lub 3 koszulki rowerowe po 200 zł/szt, kurtkę przeciwdeszczową za 700 zł, stalowy bagażnik za 400 zł oraz namiot za 1500 zł. Wiem, że bawełniana koszulka szybko namoknie od potu, tania kurtka przeciwdeszczowa szybciej zacznie przemakać, aluminiowy bagażnik jest mniej wytrzymały, a tani namiot jest cięższy i łatwiej przemaka itd. Zwróć jednak uwagę, że wydając mało przestajesz się martwić o to czy coś się zepsuje, czy jeszcze się przyda. Ponadto dysponując budżetem 800 zł zakupimy potrzebny sprzęt, a reszta pieniędzy wystarczy na około 10 dni podróżowania. Aby nie być gołosłownym przedstawiam wam Fizyka w podróży, który przemierza Amerykę na 25 letnim rowerze z bardzo budżetowym wyposażeniem.

P.S. Nie bez powodu wypisałem Szare mydło (potasowe), a nie jakiekolwiek inne. Jest ono biodegradowalne, mniej szkodliwe dla skóry niż mydło sodowe. Umyjesz nim ciało, włosy, zastąpi piankę do golenia i pomoże usunąć brud z naczyń.

Źródło zdjęcia z nagłówka: flickr.com

Lubisz tu zaglądać?
Wpisz swój e-mail, a uzyskasz dostęp do ekskluzywnych materiałów dodatkowych oraz zniżek do sklepów rowerowych.
PS Twój adres pozostanie prywatny.

Maciek Sobol

Człowiek napędzany niesłabnącą pasją do rowerów, pisania, fotografii oraz podróżowania. Uwielbia gadać i pomagać innym, co zresztą z powodzeniem uskutecznia na tym blogu.

  • Agnieszka

    Czasami problemem nie jest ekwipunek, a kwestia znalezienia dobrego partnera podróży ;)

    • MarcinDl

      Oj, a znalezienie towarzyszki – prawie niemożliwe. :P

      • Benu saewq

        Dziwna sprawa. Mnie to akurat dziewczyna namawiała do kupna roweru i wyprawy na dłużej niż jeden dzień :)

  • Tsomen

    Idealny czas na podjęcie się tematu, tego właśnie potrzebowałem :D A opcja dla osób nie posiadających bagażnika?;p Czy jest możliwy zakup bagażnika do 50 zł do oferowanych przez Ciebie sakw?

    • Wszystko zależy od wagi bagażu jaki masz w planach ze sobą wieźć. W tamtym roku wziąłem ze sobą mało rzeczy, a i tak wyszło 20 kg.

      Jeśli nie posiadasz bagażnika, proponuję pożyczyć takowy od znajomego. Ja korzystam z aluminiowego MASSLOAD CL-905 (znanego także jako bagażnik Crosso). Sakwy woziłem także na bagażniku standardowo mocowanym do Rometa Panda (dziecięcy rower) i nic mu się nie stało. Trasa prowadziła przyzwoitej jakości asfaltami.

  • Ja kupiłem swoją kurtkę za niemała kasę i przemaka :D hehe jednak 1200 mm odporności na wodę to za mało. Ale oddychalność spoko. Będę musiał poszukać czegoś bardziej wodoodpornego :)

  • Dzień Dobry. Wrzucę swoje 3 grosze – sakwy crosso są faktycznie wodoszczelne i jest to ich wielki plus, ale moim zdaniem są strasznie niepraktyczne. Jest tylko jedna komora, kiedy chcemy wyciągnąć coś na krótkim postoju trzeba przekopywać się przez bagaże albo wyciągać wszystko (zwykle to czego się szuka jest na samym dnie :) ) Osobiście wolę sakwy z dodatkowymi kieszeniami zewnętrznymi do których można wrzucić najpotrzebniejsze rzeczy. Co do reszty to moje wyposażenie jest podobne, aczkolwiek używam kuchenki gazowej na mały kartusz kupionej na jakiejś wyprzedaży i zdecydowanie mniejszego kubka metalowego o poj. coś ok 300 ml w którym gotuję wodę. PS fajny blog będę zaglądał cześciej. Pozdrawiam Vadim

    • Mnie właśnie bardzo odpowiada to, że nie posiadają dodatkowych kieszeni. Ich waga jest dużo niższa niż konkurencji biorąc pod uwagę pojemność. Jeśli wiesz co jest Ci potrzebne i umiesz się dobrze spakować to nie ma problemu z wydobyciem czegoś ze środka ;) Spróbuję kiedyś skrobnąć poradnik co i jak spakować, żeby życie było dużo prostsze…

      Jeśli chodzi o menażkę, to poleciłem ją dla osób, które samodzielnie przygotowują sobie obiadokolację. W innym wypadku garnuszek jest jak najbardziej ok.

  • Sakwy Crosso rzeczywiście nie mają przegródek, ale osobiście mogę polecić. Przy pakowaniu z głową da się ogarnąć bagaż tak, żeby wiedzieć, gdzie co jest. Za to system mocowania i szczelność to duży plus. Znajomi „kąpali” takie sakwy w jeziorze i nie przemokły w ogóle. Na miasto też są dobre :-)

  • Sebastian Gruchacz

    A ja się bym jednak upierał, że to jednak trochę demagogia w moim (ale zapewne nie tylko) przypadku:
    – kurtką przeciwdeszczową nie dysponuję – na co dzień korzystam z poncho, które jednak na rower się nie bardzo nadaje, więc jakieś 150-200 PLN zapewne na to pójdzie,
    – podobnie długie nie dżinsowe (i jak przypuszczam – nie-garniturowe :-/ ) spodnie – ok, nabyłem ostatnio w przecenie za 80 PLN, ale właśnie z myślą o rowerze w chłodniejsze dni
    – bluzę / polar akurat mam – ale to gadżety z roboty, więc teoretycznie też mógłbym nie mieć :) Pomijając drobiazg, że raczej mikropolar sprawdzałby się lepiej – za to jest droższy :(
    – szarego mydła akurat nie mam, więc sorry ale te 2 PLN wydać muszę :P
    – „mały cienki ręcznik” – sorry, ale ja jestem duży chłop, więc mały nie wystarczy; cienki – jak rozumiem z mikrofibry? Najtańszy ze sklepu na D, o rozmiarach kąpielowych to pewnie ze 60PLN. Do tego – jak dla mnie to akurat wodę zbiera dość słabo – dopiero po kilku praniach się do czegoś nadaje, wcześniej jest zwyczajnie nieprzyjemny – więc na co dzień i tak używam „zwyklaka”, jak zapewne sporo ludzi
    – „palnik” – niby można zrobić z puszki, ale koszt samego kartusza / gazu – to jednak nie 0 złotych jest…

    No dobra, tyle żartów. teraz poważniej.

    Gdybym jechał sam, pewnie jakoś bym się pomieścił w sensownym budżecie. Ale w perspektywie mam jednak wyprawę z całą rodziną: żona i dzieci (10, 6, 1 rok). Nie powiem, trochę się pomału napalamy na wyprawę, na początek może niezbyt odległą – do 50km, z jednodniowym biwakiem i noclegiem na miejscu i powrót. Wiem, że średni syn jest w stanie przejechać do 7km bez większych problemów, zakładam w związku z tym, że co 5km małżonka będzie brać go na hol, a resztę pojedzie sam. W tym czasie ja zabierałbym najmłodszego z jej fotelika do przyczepki (którą szczęśliwie mamy od znajomych – straszna kolubryna, ale ładowna) razem z częścią klamotów. Sporo pewnie wiózłbym w sakwach (ale bez przesady, mój rower ma udźwig do 130kg, a 110 zajmuję sam… może do wyjazdu zrzucę z 5, ale to nie liczyłbym przesadnie…)
    Sakwy mamy jedne (małe – 2 x 12litrów, stety / niestety dość sztywne, za to wodoodporne, więc zapewne te dam żonie, a sam zakupię większe (pytanie nr. 1 – jakie warto?). Namiotu – nie mamy, także skąd pożyczyć. Myśleliśmy nad jakąś „czwórką”, plus jakiś mały, samorozkładalny na wypadek awaryjnego biwakowania. Zapewne skończy się na czymś kompromisowym ze sklepu na D, by nie nadszarpnąć budżetu – jakieś typy?
    Śpiwory z grubsza mamy, coś tam jeszcze douzupełnimy, tu mamy jakieś doświadczenie. Bardziej mnie martwią maty – zarówno potrzebna ich ilość, waga, objętość jak i cena – obawiam się, że to może być spory kawałek budżetu i masy bagażu… Nie chciałbym też, żeby się w namiocie rozjeżdżały – mam dosyć doświadczeń ze spania między materacami w namiocie :-/ Please, help?
    Kuchenka, garnki, palniki – damn it! Większość tego co widzę, to można co najwyżej herbatki zagotować… A zupę? Obiad? Rybkę podsmażyć? Ktoś ma jakieś typy sprzętowe? Może np składany ruszt nad ognisko a gaz tylko awaryjnie gdy pada? Poza tym jak gotować gdy pada bez zabierania dodatkowych maneli na zadaszenie? Sugestie? Uwzględnić odpowiedni przedsionek w namiocie wystarczy? Jasne, sztućce mogę zabrać z domu, choć do dość ciężkie, stalowe klamoty…
    Do tego, ze względu głównie na malucha, oczekuję że zabierzemy sporo klamotów niekoniecznie niezbędnych: extra ubrania, pieluchy, mleko w proszku, kosmetyki do pielęgnacji i jakieś zabawki…
    Ktoś ma może doświadczenie z takich rodzinnych wypadów, którym mógłby się podzielić? Może gdzieś jakiś blog był na ten temat? Na pewno nie będę przecierał szlaków, ale na nic takiego nie wpadłem… Z góry dzięki za pomoc… (I mam nadzieję, że ktoś to przeczyta, zanim pojedziemy :))

    • Wybacz, że dopiero dzisiaj odpisuję ale ostatnio miałem zasuw totalny z przeprowadzką ;)

      *Sakwy, namiot i maty:
      Tanie i dobre sakwy to oczywiście Crosso Dry (wiem z własnego doświadczenia).

      Namiot 2seconds XXL III jest 4 osobowy i sam się rozkłada, ale to zależy czy macie go jak przewieźć. Ja miałem z początku model T2 też z D, ale po pewnym czasie zmieniłem go na lepszy.

      Co to mat, olej temat i kup sobie zwykłe po 20zł/sztuka. Na prawdę da się na nich spać i nie ma tragedii. Jak masz więcej kasy to szukaj „therm-a-rest z-lite” świetna i wygodna. Spałem na niej w domu przez ostatnie 6 miesięcy i dalej jest jak nowa, a do tego dość wygodna i dobrze się pakuje. Maty samopompujące totalnie odradzam, bo nie idzie tego załatać, a do tego dość drogie są. Aby maty się nie rozjeżdżały należy rozbić się na płaskim, więcej porad nie mam ;)

      *Jedzenie i gotowanie:
      Ruszt na rybę? Proszę bardzo -> https://www.youtube.com/watch?v=fO9MfQr4K9A

      A może weź zwykłe garnki? Gotuje się w przedsionku, albo nie gotuje się wcale, czasem można gotować pod wiatą jak się jakąś dorwie, albo na przystanku autobusowym.

      Sztućce? Spork Sea To Summit kosztuje 5zł /szt.

      Z blogów rodzinnych to polecam http://kajtostany.pl

      • Sebastian Gruchacz

        Spoko, dzięki za odpowiedź. W praktyce i tak wyszło jak wyszło – najstarszego syna nie było, mieliśmy podwózkę nad samo Zegrze wraz z rowerami, więc pozostała droga powrotna. Zabraliśmy tylko trochę żarcia, dużo wody (bo był 30 stopniowy upał :-/), jakieś pieluchy i ubrania dla Młodego, krem z filtrem oraz Manduca. Plus oczywiście multitool, pompka, łatki. Żadnych dużych klamotów, ani nawet przeciwdeszczowego nic – nie było tego w prognozie. Do tego w razie czego zagwarantowane zgarnięcie z trasy jakby 6cio latek wysiadł. I tylko droga powrotna. W połowie trasy zajechaliśmy do sklepu i uzupełniliśmy izotoniki i wodę. Do tego po bananie :)
        W sumie zrobiliśmy około 30km w 3,5-4h – wliczając kilka postojów, w tym dobre 20 min. w sklepie i jego obrębie. Średni syn dzielnie przejechał całą trasę. Młody tylko pod koniec odpadł i zsuwał się z fotelika więc powędrował do mnie na plecy. Zapakowaliśmy się do naszych starych sakw 2x12l, trochę do plecaka, koszyka na kierownicę i mała torba na bagażnik.
        A rady na pewno wykorzystamy jeszcze bo jesteśmy gotowi i głodni więcej :)

        • Liczę, że kolejne wypady będą kopalnią radosnych wspomnień! Gdybyście mieli ochotę na dalszy wypad, to dużo fajnych rzeczy dowiesz się z podcastu nr 11, w którym rozmawiam z Olą i Zbychem z Kajtostany -> http://na-rower.com/011

  • Wojciech Ganczarek

    Skoro już zostałem wywołany do tablicy to podzielę się dwoma linkami:
    Dokładniej o moim sprzęcie „wyprawowym”: http://fizyk-w-podrozy.blogspot.com/2013/12/sprzet-dwa-koka-namiot-i-caa-reszta.html
    i drugi o finansach w podróży: http://fizyk-w-podrozy.blogspot.com/2015/10/ile-wydaem-przez-dwa-lata-w-drodze-i.html